7 powodów, dla których (i tak) będziemy ekscytować się nowym Formułowym sezonem

W przeddzień startu sezonu 2010 w Formule 1 podejmujemy się karkołomnego zadania udowodnienia Wam i sobie, że jest życie po Kimim Raikkonenie.    

1. Nowe ciacha

W powiększonej o trzy nowe zespoły stawce kierowców musiały się takowe przytrafić. Ciacha mają  upatrzonych dwóch faworytów. Pierwszy o Formułę otarł się już w tamtym sezonie, ostatecznie jednak zadebiutuje w tym roku w barwach Hispania Racing. Mowa oczywiście o Bruno Sennie .

I gdyby tylko panowie formularze mogli startować w garniturach.

REUTERS/HEINO KALIS

Nad ciachowym statusem innego debiutującego w bolidzie Virgin Racing kierowcy, Lucasa di Grassi, już się swego czasu zastanawiałyśmy . Patrząc na jego najnowsze zdjęcia z Bahrajnu nie mamy najmniejszych wątpliwości.

Ajajaj.

2. Stare ciacha

W zachłyśnięciu nowym narybkiem, nie zapominamy bynajmniej o kierowcach z uznaną renomą i urodą. Sprawdźmy zatem, co u nich. Fernando Alonso konsekwentnie idzie w trend zarośniętego lica i chyba jednak czerwony nie jest jego kolorem marzeń.

Jenson Button natomiast jakby się nieco postarzał albo wyjątkowo mało ostatnio sypiał.

AP/Ben Curtis

Ewentualnie za dużo przebywał na słońcu. A wystarczyłoby tylko wziąć przykład z młodszego kolegi, Jaime Algersuariego.

Wiemy natomiast, kim (i) w doborze nakrycia głowy inspirował się Sebastian Vettel .

BONGARTS/GETTY IMAGES/Vladimir Rys

3. Nowy ''stary'' Schumacher

Powrotem z emerytury niemieckiego kierowcy ekscytuje się nawet ta część redakcji, która nigdy nie płakała po Schumacherze. Jak będzie układać się jego współpraca w Mercedesie z młodziutkim Leonardo DiCaprio Nico Rosbergiem? Jak wytrzyma napór młodych spragnionych zwycięstw wilczków Formuły, Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela? Czy uda mu się skutecznie rywalizować z wielkim przyjacielem i odwiecznym wrogiem z czerwonych bolidów? Dokąd zmierza wszechświat i co o tym wszystkim sądzi Maurycy? Nie uwierzymy, jeśli powiedziecie, że również nie interesują Was odpowiedzi na te pytania.

4. Nowe szorstkie przyjaźnie

Nowy sezon to nie tylko nowe zespoły i kierowcy ale również nowe partnerstwa. Coś nam mówi, że śledzenie współpracy co poniektórych będzie szczególnie ekscytujące. Mimo zapewnień o wzajemnym szacunku i deklarowanej przyjaźni, wydaje nam się, że bez zgrzytów nie obędzie się w Ferrari. Ani Fernando Alonso, ani Felipe Massa w bolidy sobie dmuchać na pewno nie dadzą, a ich stosunki w przeszłości już bywały napięte.

Równie interesująco może być w McLarenie, gdzie swoją cierpliwość i odporność psychiczną u boku Lewisa Hamiltona będzie testował Jenson Button.

No chyba, że podobne preferencje co do wyboru modelu okularów przeciwsłonecznych uznamy za dobry prognostyk. Został nam w końcu i nasz Bobby, który po trudnym związku z Henrykiem Brodatym Nickiem Heidfeldem, tym razem będzie musiał zmierzyć się ze statusem kierowcy numer jeden i nowym ambitnym kolegą, Witalijem Pietrowem. Wcale nie musi być bowiem przyjemnie, bo mimo, że Rosjanin ze swoim dotychczasowym dorobkiem może Robertowi co najwyżej paseczki do opon przyklejać, odgraża się, że jego głównym celem będzie pokonanie Kubicy. Mamy nadzieję, że mimo wszystko obędzie się bez wojny polsko- ruskiej pod flagą żółto-czarną.

5. Nowe przepisy

O których, nie martwcie się, nie będziemy się tutaj bardzo rozwodzić, ale o tym, że od tego sezonu kierowcy będą zjeżdżać do pit stopu tylko i wyłącznie po zmianę opon, o ile nie spędziłyście przerwy zimowej na Wyspie Świętego Edwarda, musiałyście słyszeć. Podobno ma to jeszcze bardziej uatrakcyjnić wyścigi. A już na pewno wyeliminować zjawisko kierowców zabierających za sobą waż od tankowania z pit stopu. No ale jeśli to nie uatrakcyjniało wyścigów, to już nie wiemy co nie uatrakcyjnia.

6. Nowy Nakajima

Na pewno rozrywek nie będzie nam już zapewniało nieprzewidywalne przednie skrzydło bolidu Kazuki'ego Nakajimy, nad którego absencją w tym sezonie będziemy ubolewać prawie tak samo jak nad brakiem Nicka Heidfleda (tak!). Nie życząc naturalnie źle nikomu (i wcale nie spoglądamy teraz z nadzieją na tegorocznych debiutantów), po cichu liczymy jednak, że znajdzie się ktoś, kto godnie zastąpi Nakajimę. Niestety, mimo naturalnych predyspozycji, nowym Japończykiem Formuły na pewno nie zostanie Kamui Kobayashi z BMW Sauber, który w końcówce zeszłorocznego sezonu, tymczasowo w barwach Toyoty, pokazał, że Azjaci potrafią.

7. Nicole Scherzinger i Jessica Michibata w jednym garażu

Widzicie to, czujecie to, lubicie to? Rywalizacja w garażach McLarena może być w tym sezonie tak samo gorąca, jak walka na torze. No chyba, że partnerki Lewisa Hamiltona i Jensona Buttona się zaprzyjaźnią. Buhahaha. Albo posłuchają  rad Sebastiana Vettela . W co wierzyć nie chce nam się jeszcze bardziej.

ruby blue

Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!

Więcej o: