Wtorek z Ligą Mistrzów: Porto, Fiorentina i Rzeszów za burtą

Aby cieszyć mógł się ktoś, ktoś inny musi się smucić. Chyba że pracuje się w Ciachach. Wówczas zawsze jest powód do radości.    

Powód numer 1: Arsenal w dalszej fazie Ligi Mistrzów!!! Kanonierzy poradzili sobie pięknie i bez swojego lidera, Fab...regasa. I to w jakim stylu! Już na początku meczu zespół z Londynu nadrobił to, co stracił z winy polskiego bramkarza dwa tygodnie temu, ale na tym się nie skończyło. Ostatecznie podopieczni Wengera pokonali graczy portugalskiego klubu aż 5:0, a powód numer 2 do szczęścia dał nam Nicolas Bendtner, strzelając pierwszy raz w karierze hat-tricka, czym zasłużył sobie nawet na przeprosiny zjadliwych angielskich brukowców (gdzie Duńczyk najczęściej figuruje pod hasłem ''Drewno''. A przecież żaden chłopiec o twarzy cherubinka i ciele atlety nie zasługuje na takie traktowanie.

Nasri i Eboue jako strzelcy też wypadli niczego sobie...

No a Porto...cóż, najwyższa pora, żeby Hulk Souza i reszta wrócili do domu, tym bardziej, że wczoraj praktycznie nie istnieli. Niech nam teraz moszczą wakacyjne gniazdka, kto wie, może już niedługo Ciacha zawitają na portugalskie plaże? (potencjalny powód do radości numer 3 ).

Powód do radości numer 4: wspaniały gol Arjena Robbena. Dla takich chwil warto żyć i oglądać futbol.

I choć nawet ta bramka nie dała Bawarczykom zwycięstwa, choć Mario Gomez nabawił się kontuzji, a Fiorentina wygrała 3:2, to w ostatecznym rozrachunku i tak przewagę miał Bayern, który awansował do dalszej rundy LM. Tutaj pochylamy się nad nieszczęściem Violi sumarycznie (w pierwszym meczu przegrali tylko dzięki pomyłce sędziego) i jednego ich przedstawiciela w szczególności: Stevan Jovetić wczoraj zdobył dwa gole i po raz kolejny dowiódł, że wyrasta na jednego z najgroźniejszych europejskich snajperów - i tu kolejny powód do radości - numer 5 - bo Jovetić zapowiada się jednocześnie na całkiem smaczne ciasteczko.

Powód do radości numer 6: cudownych graczy Rzeszów ma... We wczorajszym starciu z Trentino Asseco wprawdzie nie miało większych szans, ale co tam - fakt, że zaszli tak daleko i z tak korzystnym bilansem zwycięstw napawa dumą i z optymizmem oraz nadzieją na częstsze widywania Aleha Akhrema/Rafy Redwitza/innych rzeszowian wszędzie, gdzie tylko możliwe, każe patrzeć w przyszłość. Brawo, chłopcy, tym razem się nie udało, ale może w następnej edycji...?

http://www.facebook.com/pages/Ciachanet/48993122534 >Zostań fanką różowego portalu Ciach także na Facebooku!

Więcej o: