Sportowy Alfabet zimowego okienka transferowego: od A do Z

Manchester United zaciska kieszeń, Chelsea wręcz przeciwnie, wykłada 50 mln, Liverpool ciachowych brzytw się chwyta, Real Madryt wymienia, zamienia i przemienia, a Manchester City, jak to Manchester City, kupuje, wydaje, kupuje....i wydaje. Czyli kilka słów o tym, że nuda, zastój i brak wydarzeń, to tylko mylące pozory, a okienka transferowe w dobie szejków i innych Cesców Fabregasów po prostu nie mogą być nieekstytujace.    

A rmani, bo najgorętszy transfer tej zimy wcale nie miał miejsca w futbolu, lecz w świecie męskich klat, pośladków i majtek. Cristiano Ronaldo zastąpił Davida Beckhama na stanowisku ikony seksu i pupy odzianej w bieliznę Armaniego, zostają oficjalną muzą projektanta. A teraz pozwólcie, że przypomnimy tą wiekopomną chwilę i jeszcze raz zaprezentujemy Wam największego bohatera tego okienka transferowego...

B ayern już wkrótce może wreszcie pozbyć się jednej ze swoich największych gwiazd. Choć o odejściu Francka Ribery mówi się już od kilka dobrych okienek transferowych, to wydaje się, że cierpliwość skończyła się zarówno Francuzowi, monachijczykom, jak i potencjalnym nabywcom; podobno jest on o krok od ubicia interesu. W walce stanęły Chelsea, Real, Inter i Barcelona, lecz, z niewiadomych względów, Franck już na wstępie odrzucił dwa ostatnie kluby. Na polu bitwy pozostali zatem oferujący 50 mln "The Blues", chcący pozyskać piłkarza już teraz, oraz "Królewscy", skłonni poczekać aż do lata, jednak niechętni, by wyłożyć więcej niż 30 mln euro. Też chciałybyśmy mieć takie dylematy, Ribery.

C ole Joe, czyli jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Anglik nie doszedł do porozumienia z klubem w sprawie nowego kontraktu, tak więc klub postanowił się go czym prędzej pozbyć - obecna umowa kończy mu się już latem, kiedy to będzie mógł odejść za darmo. I tu z iście podbramkowej sytuacji postanowił jak zwykle skorzystać Manchester City - Szejkowie w całej swej dobroci oferują Joe 150 tysięcy funtów tygodniowo, zaś samym The Blues, na otarcie łez, 5 mln. Ktoś jeszcze ma jakieś wątpliwości?

D i Maria sprawił gorzkie rozczarowanie zachłannym właścicielom, oczywiście, Manchesteru City. Wbrew ich oczekiwaniom, Argentyńczyk wcale nie pokusił się o bycie bohaterem najdroższego transferu na wyspach w historii i przejście do Anglii za...38 milionów funtów. Jak widać, Robinho jest tylko jeden i są jeszcze przyzwoici piłkarze na tym świecie - słodki Di Maria wspaniałomyślnie chce pomóc swojemu klubowi, Benefice, w walce o pierwsze od sześciu lat mistrzostwo. Urocze.

E din Dżeko - prywatnie facet wprost epickiej urody, na co dzień jeden z najgorętszym kąsków w tym okienku transferowym. O Bośniaka już teraz bije się Chelsea, Arsenal, oba Manchestery, a niedawno do tego grona dołączył AC Milan, który oferuje za gracza Wolfsburga 20 mln euro. 20 mln? Prosimy Was, panowie, same te kości policzkowe warte są przynajmniej 30, a co dopiero usta...

REUTERS/Thomas Bohlen

F ederico Macheda. Młoda, słodka i urocza nadzieja "Czerwonych Diabłów" znalazła się na liście życzeń klubu FC Bologna. Nie martwcie się jednak zbytnio, zespół z włoskiej Serie A chciałby jedynie wypożyczyć zawodnika, a po zakończonym sezonie grzecznie, w prawie że nienaruszonym stanie, oddać na Old Trafford. Hmm...my na miejscu Federica długo byśmy się nie zastanawiały: włoskie słońce, Becks, Mourinho, Totti, del Piero, no nie wspominając już o możliwości nabycia bezcennego doświadczenia na murawie!

G uti, czyli miłość do Realu miłością do Realu, maki makami , ale o własny interes dbać trzeba. Znawca mody z szatni Królewskich powiedział "basta!" przesiadywaniu na ławce rezerwowych, kłótniom z Casillasem oraz królewskiemu blaskowi - oficjalnie oświadczył, że chciałby jak najszybciej przenieść się pod opiekuńcze skrzydła wujka Jose i wiosną zagrać dla Interu. Mediolanie, szykuj się na inwazję czerwonych sweterków i szykownych męskich torebek!

H amburg SV nie spuszcza za to z oka rosyjskiego napastnika, Aleksandra Kierżakowa. Nic dziwnego, my też patrząc na zawodnika Dynamo Moskwa chciałybyśmy zrobić wszystko, by go ściągnąć do naszej redakcji, choć, w przeciwieństwie do niemieckiego klubu, wcale nie zapełniałby w nas luki w ofensywie. Jak byście miały więc trochę drobnych, konkretniej 5 mln euro, dajcie znać, chętnie policytujemy się z HSV...

I nwestycja już dokonana, czyli Maxi Rodriquez w Liverpoolu. Reprezentant Argentyny i były kolega Torresika z Atletico Madryt zdecydował się opuścić tenże klub za bagatela 3,5 mln euro i przenieść się na Anfield Road. W środę podpisał kontrakt, a jego nowemu klubowi już wydaje się, że chwycił pana Boga za nogi, na oficjalnej stronie Live możemy przeczytać;"To jest piłkarz, który regularnie występuje w zespole narodowym i wielokrotnie udowodnił, że jest zawodnikiem z osobowością. Istotne jest, że możemy wystawiać go na trzech pozycjach - na prawej i lewej pomocy lub w ataku". Istotnie dobre posunięcie, wszak nie ma to jak wielofuncyjny zawodnik. Byle tylko na liście jego umiejetności znalazło się pokazywanie klaty.

J an Mucha. Wierząc wszystkiemu, co podawały w ostatnim czasie media, to chce go kupić cała liga angielska i przynajmniej połowa szkockiej. Jak jest jednak naprawdę? Niestety, nikt nie wie, jedno jest pewne - jeśli na wyspach negocjacje i testy mu się nie powiodą, pojawi się na pierwszym treningu Legii i przedłuży umowę.

K anonierzy. Mimo naszych raczej sceptycznych przewidywań, Arsenal zdecydował się przyjąć o otwartymi ramionami dawnego gracza, Sola Campbella. Za gorącymi namowami Arsene Wegnera, Sol ma w najbliższym czasie podpisać obowiązujący do końca roku kontrakt i zastąpić w środku obrony Philippe Senderosa. Z czwartej ligi do Arsenalu? To się nazywa "come back" w wielkim stylu.

L iverpool, czyli na kłopoty marokański przystojniak. Marouane Chamakha, nie zważając na ciachowe przewidywania z kręgu klubów zainteresowanych jego seksowną osobą, wcale nie zdecydował się na młodzież z Londynu, lecz boleśnie podupadających "The Reds". Tu i ówdzie mówi się, że Maro..Hamak...owe ciacho na dniach ma podpisać umowę przedwstępną z klubem z Liverpoolu. A cały postępek mogłybyśmy nawet uznać ze pewnego rodzaju działalność charytatywną, chwaląc altruizm gracza Bordeaux chcącego zbawić tę angielską kupkę nieszczęścia, gdyby nie to, że miałby za to otrzymywać 60 tys. funtów tygodniowo. Hmm...na waciki powinno starczyć.

M anchester United. "Czerwone Diabły" na tegorocznych zimowych wyprzedażach, ku zdziwieniu wszystkich, nie zamierzają niczego kupować. Nie chodzi jednak bynajmniej o brak pieniędzy, sir Ferguson zapewnia, że ma ich wystarczająco, lecz o rozwagę. Legendarny szkoleniowiec United z wieloletnim doświadczeniem nie chce pochopnie podejmować tak poważnych decyzji, których potem mógłby żałować, a, jak mówi: "Nie widzę żadnego zawodnika, który mógłby mieć istotny wpływ na naszą grę ". Lokalni rywale nie muszą obawiać się konkurencji ze strony sir Alexa w tym okienku transferowym.

N istelrooy, Ruud van. Mocno wyblakła gwiazda Manchesteru United, a później Realu Madryt, wreszcie otrzymała jakąś propozycję. Holenderskim napastnikiem zainteresował się turecki Galatasaray. Na próżno jednak cieszyć się z rychłego odrodzenia snajpera - menadżer zawodnika od razu uciął wszelkie spekulacje i oświadczył, że "Ruud nie ma zamiaru przenosić się do Turcji ". Cóż, my na jego miejscu byśmy jednak zbytnio nie kaprysiły, chyba nie spodziewał się oferty z Barcelony po zaledwie jednym meczu rozegranym w tym sezonie w Primiera Division?

O becnie najgłośniejszym i najbardziej spektakularnym transferem okazał się ten Luki Toniego do AS Romy. Włoch, ku naszej nieopisanej radości, skrócił monachijską męczarnię - swoją (siedzenia na ławce, granie w rezerwach) i Ciach (patrzenie na ten cały dramat) - i wybrał się na półroczną wycieczkę krajoznawczą do Rzymu. A co najważniejsze, w garniturze z naszywką Romy wygląda zabójczo przystojnie.

AP/PIER PAOLO CITO

P loteczki. Ptaszki ćwierkają, a może raczej płatki śniegu nam szeptają, że szykuje się emocjonująca transakcja. Transakcja z serii naszych ulubionych, czyli ciacho za ciacho, klasowy piłkarz za klasowego piłkarza, a wszystko to pomiędzy Manchesterem United, a Realem Madryt. Sir Alex ma się pozbyć nieskutecznego, mało pewnego siebie Dymitara Berbatowa na korzyść Realu, za co on ma mu sprezentować wciąż zawodzącego i wciąż przykutego do ławki rezerwowych Karima Benzemę. Oczywiście, obie strony są święcie przekonane, że zagubieni panowie w szeregach nowej drużyny odzyskają dawny blask. Naiwniacy.

R oberto Mancini znajduje się zaś w najbardziej bajecznej sytuacji, jaką możemy sobie wyobrazić - jest w cukierni i stać go na wszystkie ciacha. Wszak jest trenerem "The Citizens"! Tym razem zdecydował się nabyć piernika (sorry, Patrick!) i sprowadzić pod swoją opiekę 33-letniego Vieirę. Francuz dotychczas występował w Interze Mediolan, jednak by zwiększyć swoje szansę na występ na Mundialu w RPA, zdecydował się zmienić klub. Skoro cel uświęca środki....

S emir Stilić. Pamiętacie jeszcze tego bośniackiego przystojniaka? Teraz nieco słuch o nim i jego świetności zaginął, jednak nie przeszkadza to wielu pracodawcom ustawiać się po niego w kolejce. Najwięcej mówi się jednak o Celtiku Glasgow oraz, od niedawna, o ponoć wyjątkowo zdeterminowanym Szachtarze Donieck. Nie ma się jednak co przedwcześnie emocjonować - jeżeli na stół nie zostanie wyłożone wymagane przez Lecha 1,5 mln, nie ma o czym mówić. To jak? Robimy zrzutę?

T uryn. "Stara Dama" raczej nie radzi sobie dobrze w pierwszym tegorocznym okienku transferowym. Nie dość, że wbrew sytuacji w tabeli, sama nie kwapi się do zakupu kogokolwiek, to na dodatek coraz więcej piłkarzy decyduje się odejść z jej szeregów. Weźmy na przykład Tiago - czekoladowooki Portugalczyk długo zastanawiać się nie musiał i mając do wyboru ławkę rezerwowych w Juventusie lub wypożyczenie do Atletico Madryt, wybrał tę drugą opcję. Piłkarz podpisał już umowę na okres 6-miesięcznego wypożyczenia z opcją wykupienia pod koniec sezonu i już niedługo będziemy mogły podziwiać jego wdzięki na boiskach Primiera Division. Lubimy takie transfery.

U lubieniec ciach, Robert Lewandowski, też okazał się łakomym kąskiem i bynajmniej nie tylko dla kobiet, lecz również zagranicznych klubów. Real Saragossa znalazł się pod urokiem zawodnika i jest w stanie zapłacić za niego nawet 4 mln euro. Oczywiście, żeby tylko Ciacha nie pękły z radości i dumy, Lech Poznań musiał zablokować ten transfer aż do lata, upierając się, że wcześniej Roberta nie puści. Cóż miejmy nadzieję, że Hiszpanie będą cierpliwi, a cała sprawa nie okaże się jedną z tych słodkich bajeczek w stylu "Becks oświadcza się Ciachom".

W ymiana. Na najbardziej ciachową z ciachowych zanosi się między Realem Madryt a Arsenalem. Choć to niewiarygodne, to ponoć Arsene Wegner wreszcie jest gotów wypuścić Cesca spod swoich ojcowskich skrzydeł, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś ale: chce w zamian otrzymać od "Królewskich" ich najlepszego strzelca w tym sezonie, Gonzalo Higuaina. Sprawa jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, gdyż Argentyńczyk chciałby grać w Realu do końca kariery, a na dodatek sam Real wolałby zamiast niego pozbyć się Rafaeal van der Vaarta, a jeżeli by już Kanonierzy tak bardzo chcieli Higuaina, Perez i spółka są w stanie go oddać, jednak za 35 mln euro, a mało prawdopodobne, że Wagner zdecyduje się takie pieniądze zapłacić. Nadążacie? Jakby jeszcze tego wszystkiego było mało, na Fabregasa zasadza się Barcelona, a ten, wiadomo, ma do swoich rodzinnych stron wyjątkowy sentyment. Cóż, jeśli nie dojdą do porozumienia, bardzo chętnie wszystkich wyżej wymienionych zaprosimy do siebie.

Z akupy zakupami, ale przecież w żadnym Sportowym Alfabecie nie może zabraknąć męskiej klaty. Na otarcie łez tym z Was, które z ulubionych drużyn straciły ciacha i na rozpoczęcie świętowania tym, które je zyskały, pan, który nigdzie się nie wybiera. Ani w tym okienku transferowym, ani żadnym innym. Smacznego!

Więcej o: