Barcelona odpadła z Pucharu Króla!

A zatem podzieliła los Realu o zaledwie jedną rundę później. A zatem nie będzie powtórki z sześciu trofeów. A zatem Sevilla ma chyba jakiś patent na Bacelonę. A zatem... czy coś jeszcze z tego wynika?    

Wynikać może co najmniej kilka rzeczy. Na przykład:

To, że Barca przechodzi jakiś taki, malutki... kryzys? Zadyszkę na półmetku? Delikatne potknięcie? Generalnie chłopcy, jeżeli macie jakieś problemy to wpadnijcie do nas na herbatkę - to zaledwie dwie godziny lotu samolotem od Was, porozmawiamy sobie spokojnie, zrelaksujecie się... A w ogóle, to życzyłybyśmy takiego kryzysu wszystkim polskim drużynom.

To, że Sevilla ma patent ba Barcelonę - pamiętacie Superpuchar Europy z 2006 roku?

To dopiero było lanie...

To, że chłopcy się nudzą - nic dziwnego, my też byśmy się nudziły - ciągle tylko wygrywanie, i wygrywanie, trofea i trofea i słuchanie w kółko jakie to jesteśmy kosmiczne, wspaniałe, kompletne i słodziutkie... Nuuudy. Trzeba by zrobić coś wystrzałowego, przełamać schemat. I w ogóle po co nam ten Puchar Króla, skoro mamy już w czym trzymać kwiaty, parówki, herbatę, kapsle z tymbarka i co tam jeszcze... już nie mamy miejsca na półce.

Albo to, że nawet najlepszym zdarzają się wpadki, których nie będziemy nikomu wypominać, napomkniemy tylko, że pamiętamy jak mistrz Polski odpadał z ostatnią drużyną trzeciej ligi, a nie tak dawno mistrz Anglii z liderem co prawda, ale również trzeciej ligi. No i fanki Barcelony mogą się oczywiście pocieszać kazusem Realu Madryt, a fanki Realu odpierać ich szyderstwa przypadkiem Barcelony i w ten sposób równowaga we Wszechświecie zostanie zachowana....

Może też wreszcie nie wynikać nic, poza przygnębieniem, niedowierzaniem, szokiem, rozczarowaniem, rozpaczą i biciem głową w ścianę miłośniczek Dumy Katalonii... No widzicie dziewczynki, jakbyście się bardziej interesowały polską piłką byłybyście uodpornione. No dobra, zgrywamy indyferentne, ale sytuacja jest poważna i naprawdę trudno nam sobie wyobrazić rozgrywki Pucharu Hiszpanii bez Barcelony i Realu. Ale się porobiło...

Więcej o: