Caroline Woźniacki - nowy wróg publiczny numer 1

Czy naprawdę trzeba być słynną blondwłosą tenisistką, żeby dostawać prezenty w postaci koszulek od najsłodszych piegowatych piłkarzy na świecie?    

Niestety, wygląda na to, że chyba jednak tak.  Jak podaje Dirty Tackle , wkrótce po tym, jak polskobrzmiąca, choć duńska, Caroline ogłosiła na Twitterze (gdzie i my mamy konto , dla przypomnienia!), że jest olbrzymią fanką Torresa, ten postanowił jej przesłać własnoręcznie podpisaną koszulkę z własnym nazwiskiem. Mamy więc tu do czynienia z trzema wielkimi potęgami: siłą sławy, siłą Twittera i siłą ładnej, dziewczęcej buzi.

My ze swojej strony chciałybyśmy tylko przypomnieć panu Nando, że jest mężem i ojcem, więc podrywanie dziewcząt na koszulki nie jest mile widziane! Z drugiej strony, na wszelki wypadek, na Twitterze umieszczamy dziś odpowiednią notkę - nie można przeszkadzać przypadkowi...I nie jesteśmy łapczywe: nie żądamy koszulek! Niechby Torrse przesłał nam, gestem pana Kleksa, choćby jednego swojego piega...

Więcej o: