Sportowy Alfabet Krzysztofa Ignaczaka: od A do Z

Libero polskiej reprezentacji na dywaniku u Ciach.     

A na dobry początek, przywita Was nasz dzisiejszy bohater we własnej, megauroczej osobie:

Tam na początku miało być "Witajcie w kolejnym odcinku, kolejnej odsłonie Sportowego Alfabetu..", ale Krzysiek się pomylił, z przyzwyczajenie chcąc zareklamować swój autorski program. Ignorant.  

B oi się. Wcale nie gniewu Ciach, wcale nie przegranej na parkiecie, ani nawet nie bury od trenera Castellaniego, ale... śmierci.

C zas wolny. Najwyraźniej siatkarze mają słabość do swoich pociech, bo podobnie jak Daniel Pliński, najchętniej spędza wolne od treningów chwile na zabawie z synem. Jeśli zaś akurat tego nie robi, możecie być pewne, że leży właśnie na łóźku i słucha muzyki. Hmm...możemy się kiedyś przyłączyć?

D epeche Mode i Phill Collins - to jego ulubieni wykonawcy muzyczni. Krzysiek, na wypadek gdybyś kiedyś spotkał Stevena Gerrarda, może lepiej wspomnij mu o tym. Dla dobra twojego i twojej uroczej buźki.

E dukacja. Choć zdecydowanie nie lubi się do tego przyznawać i pomimo że bardzo by tego chciał, nie zdobył jeszcze wyższego wykształcenia. A my możemy pomóc mu, mówiąc tylko to, co koledze sprzed tygodnia : Ciachologia Stosowana, polecamy! Zajęcia codziennie w naszej redakcji;)

F ilmy. Ulubiony to, rzecz jasna, ekranizacja jego ukochanej książki (patrz L) - "Zielona Mila", choć przepada również za "Skazanymi na Shawshank". Tymczasem do jego ulubionych aktorek należą Angelina Jolie (że lubi u kobiet duże usta?) i Halle Berry (że lubi brązowe oczy i ciemną karnację?), z mężczyzn występujących przed kamerami uwielbia zaś Roberta de Niro i Seana Connery. Bądź nie zna innych aktorów, ale wolimy wierzyć w to pierwsze.

G łupia "wpadka". W 2005 roku "Igła" wraz z Kadziewiczem i Stelmachem został karnie wyrzucony z kadry narodowej. Za co? Za, eufemistycznie zwane, "niesportowe zachowanie". O co chodziło tak naprawdę - nigdy się nie dowiemy (podejrzenia swoje mamy...), jedno jest pewne - żałujemy, że nie brałyśmy w tym udziału, bo brzmi zachęcająco.

H obby. Kiedy tylko nie kręci kolejnego genialnego odcinka "Igłą Szyte", lubi oglądać filmy, grać w gry komputerowe, nurkować (mamy nadzieję, że nie bez swojej nieodłącznej, świętej kamery) oraz od niedawna robić zdjęcia, co osobiście proponujemy poćwiczyć na kolegach z reprezentacji, znanych też w ciachowym świecie pod przydomkiem ''Idealni kandydaci na modeli''. Przyjmiemy każdą ilość takich fotografii.

I głą szyte - najlepsze, genialne, boskie, jedyne w swoim rodzaju filmowego arcydzieła Krzyśka Ignaczaka, będące relacją z wyjazdów naszej kadry. Coś, za stworzenie czego do końca życia będziemy mu dziękować. Coś, co powinien tworzyć ktoś w każdej drużynie sportowej. I choć naprawdę chciałybyśmy zaprezentować Wam tutaj wszyściutkie tego odsłony, musimy ograniczyć się do jednego, naszego ulubionego odcinka, czyli tego, w którym występuje najwięcej klat:

J edzenie. Choć ulubionego dania nie posiada, zdecydowanie preferuje kuchnie włoską.

K omplement. Największy, jaki kiedykolwiek udało mu się usłyszeć, to ten, że podobno na żywo wygląda o wiele lepiej niż w telewizji. W takim razie lepiej, żebyśmy nigdy nie spotkały Krzyśka, inaczej grozi nam totalne rozpłynięcie.

L iteratura. Do jego ulubionych książek należą wszystkie, co do jednego, dzieła Cobena oraz Grishama, zaś "Zieloną Milę" mógłby czytać miesiącami, wciąż od nowa i od nowa.

M arzenie. Jeśli jeszcze raz usłyszymy z ust jakiegoś siatkarze, że jego największym życiowym marzeniem jest zdobyć medal Igrzysk Olimpijskich, zwrócimy wszystkie ciacha, które kiedykolwiek zjadłyśmy. Na Wasze i nasze szczęście, Krzysiek dzisiaj nas od tego uratował, poza tym obowiązkowym jednak w programie punkcie wspominając, że chciałby również wychować swoje dzieci na "prawych ludzi", tak żeby później mogli mu oświadczyć:"Dziękuje tato, że jestem, jaki jestem". Czego oczywiście mu z całego serca życzymy, a czego spełnienia jesteśmy prawie na 100% pewne.

N ie wierzy w...przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Ciekawe dlaczego? Czyżby miał w tym zakresie jakieś konkretne doświadczenie? Od razu zaznaczamy, droga żono Krzyśka, że nie mamy z tym nic a nic wspólnego. Mimo, że momentami chciałybyśmy mieć.

O sobowość. Sam o sobie mówi, że jest sympatyczny (z pewnością), zwariowany (ooo, tak!) i wesoły (bez wątpienia). Poza tym, jest oczywiście miły, koleżeński - najprawdziwsza dusza towarzystwa - w co my, ze swojej strony, nigdy nie wątpiłyśmy. Nie jest jednak znowu z niego taki ideał, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać: jego główna wada może się wydać na dłuższą metę bardzo uciążliwa, a jest nią nadmierna gadatliwość. Cóż, mamy nadzieję, że mimo wszystko będziemy mogły się o tym przekonać na własnej skórze.

P rzyjaciele. Największym jego przyjacielem, zarówno w kadrze, jak i w klubie, był śp. Arek Gołaś, na którego ślubie był świadkiem, którego numer (16) przejął na koszulce reprezentacyjnej i którego śmierć uznaje za najbardziej wstrząsające wydarzenie w swoim życiu.

R ano. Lepiej go nie budzić. Oj nie. Straszny, ale to straszny i nieprzyzwoity z niego śpioch - niezwykle trudno jest mu w ogóle zwlec się z łóżka. Nawet kiedy już powróci z krainy snów do świata rzeczywistego, najpierw musi się poprzeciągać i powyciągać, by odpowiednio rozpocząć dzień. O, to prawie tak jak my, z tym że on nie potrzebuje do całkowitego przebudzenia kilku fotek gorących przystojniaków.

S port. Igła ma wielką słabość do wszelakich gier zespołowych (czyżby też lubił oglądać kilkudziesięciu facetów na raz na boisku?), a poza siatkówką uwielbia piłkę nożną. Ale najwyraźniej wielkim fanem polskiej reprezentacji nie jest, gdyż zaznacza, że tylko w dobrym wydaniu. Kochany, zwróć uwagę na Hiszpanów, to dopiero przyjemność oglądania, zarówno sportowa, jak i estetyczna.

T ata. Już dziś jest najszczęśliwszym facetem na świecie, jako ojciec 6-letniego Sebastiana i maleńkiej Dominiki, która urodziła się tuż po tegorocznym sukcesie Złocieńców. Jednak wciąż marzy mu się powiększenie rodziny i kolejne dzieciaki. Cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć powodzenia!

U rlop to jeden z tysiąca powodów, dla którego chciałybyśmy być jego żonami (w grę wchodzi i harem). Dlaczego? Ano dlatego, że bardzo, ale to bardzo chciałybyśmy w ostatnich trzech latach czas wakacyjny spędzić, między innymi, na Florydzie, w Turcji i Egipcie, na dodatek nie znowu tak rzadko mając za towarzystwo innych siatkarzy - Piotra Gacka, Grzegorza Szymańskiego i innych. No i przynajmniej miałby kto smarować Krzyśka kremem z filtrem. Z tego, co nam wiadomo, nieźle spiekł się przed dwoma laty.

W stydził się kiedyś swojego dzisiejszego atutu na boisku, rzeczy która koniec końców zapewniła mu sukces w siatkówce, a mianowicie... niskiego wzrostu.

Z abójczo słodkie zdjęcie, czyli to co Ciacha lubią najbardziej.

Krzysztof IgnaczakKrzysztof Ignaczak Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Wyborcza.pl

Więcej o: