A tymczasem w reprezentacji Niemiec....

Dzieje się sporo, a przynajmniej więcej niż zazwyczaj, bo coś.  

O karze dla Philipa Lahma, wprawdzie za działalność wywrotową nie w kadrze, a w klubie Bayern Monachium, gdzie gra na co dzień, zapewne już słyszałyście. Kapitan Bawarczyków został ukarany rekordowa grzywną (nieoficjalnie mówi się o 25 tys. euro) za głośne i otwarte krytykowanie swojego trenera, Louisa van Gaala. I choć Holender do ''łatwych'' osób nie należy , a pod jego batutą piłkarze Bayernu raczej dalej niż bliżej są wielkich sukcesów, to jednak bardzo  nieładnie zachował się, było nie było, kapitan monachijskiej ekipy. Takie rzeczy powinny pozostać wewnątrz, a nie wypływać niczym cuchnąca ciecz na pożywkę spragnionej sensacji publiki. Wysokie sankcje zatem nas nie dziwią ani nie szokują, ale oczywiście gniewać się na gładkolicego, maleńkiego Philipa też nie mamy zamiaru.

Nie pogniewamy się też na Michaela Ballacka, choć może i w tym wypadku są ku temu jak najpoważniejsze powody. Oto bowiem gracz Chelsea i ostoja niemieckiej reprezentacji, czy to z chęci zarobku, czy też z potrzeby artystycznego wyrażenia własnego jestestwa, nie przestaje podejmować kolejnych aktorskich zadań...w reklamach. Sęk jednak w tym, że Misza wiarygodnie nie potrafi zagrać nawet...pogrążonego we śnie, a nas aż zęby przy zapoznaniu z efektami bolą. Zobaczcie zresztą same:

19 listopada rusza nowa kampania Adidasa, także z udziałem Ballacka, której zajawki już gdzieniegdzie można wypatrzyć . Na szczęście, na szczęście - powiadamy, w spotach reklamowych oprócz Ballacka-sztywniaka pojawią się też inni koledzy z reprezentacji. Jest na co czekać w tych chwilach, które muszą upłynąć, byśmy zapomniały o sztucznym jak jedzenie w McDonaldzie uśmiechu Michaela. Piłkarza!

olalla