10 najważniejszych momentów minionego formułowego sezonu

- Dobrze, że się już skończył - tak o zakończonym w niedziele sezonie 2009 powiedział Robert Kubica. Rzeczywiście, za 50 lat rozpalając kominek i gromadząc wokół wnuków, Robert nie będzie raczej z chęcią przywoływał wspomnień z tego roku, obfitującego w zdarzenia dziwne, zaskakujące, dramatyczne, a momentami zabawne, czy wręcz kuriozalne. Przypomnijmy je sobie i przeżyjmy jeszcze raz.  

10. Nicole Scherzinger zostaje zdetronizowana z tronu królowej formułowych WAGs

I to wcale nie dlatego, że z tronu mistrzowskiego zdetronizowany został Lewis Hamilton. Wcale nie przeszkadzało to pannie Scherzinger w intensywnym i równie irytującym lansowaniu się po alejach serwisowych. Tymczasem tak samo, jak niemal znikąd pojawił się Jenson Button, tak i jego partnerka, japońska modelka Jessica Mishibata, zawojowała z miejsca formułowy padok. I, szczerze mówiąc, nieszczególnie przeszkadza nam taki obrót spraw.

9. Vettel i Button śpiewają, radio Felipe przemawia po raz pierwszy

Pora na momenty zabawne, w których prym wiódł największy dowcipniś w stawce, Sebastian Vettel. Ten sam który, nadaje kobiece imiona swoim bolidom i urządza wesele Jensonowi Buttonowi. Nam jednak w pamięć najbardziej zapadło to wystąpienie:

Sebastian Vettel nie był jednak jedynym kierowcą udzielającym się wokalnie w tym sezonie. Nie wszystkim jednak poszło tak dobrze:

A skoro juz o radiorozmowach mowa, czas na prawdziwą i już kultową perełkę. Zagraj to jeszcze raz, Felipe.

I na koniec mały performens Kimiego Raikkonena. Po co siedzieć w przemokniętym kombinezonie w bolidzie i czekać na decyzje w sprawie wznowienia wyścigu, jak można przecież w tym czasie zjeść sobie loda.

8. Nick Heidfeld i Jarno Trulli szukają mózgu dla Adriana Sutila.

Quick Nick nie mógł przeboleć  kolizji z Sutilem z Grand Prix Singapuru, która zakończyła dla niego wyścig. Spytany o najbliższe plany zespołu po feralnych zawodach, odpowiedział, że może powinni zająć się poszukiwaniami mózgu dla kierowcy Force India. Po Grand Prix Brazylii do misji zwiadowczej przyłączył się Jarno Trulli, który narządu owego chciał chyba znaleźć własnoręcznie, zaraz po kraksie. W całości przez siebie zawinionej, dodajmy.

, a Jarno ma dowody.

7. Padok opanowuje plaga bród, a Kimi Raikkonen idzie o krok dalej.

Zaczęło się od Nicka Heidfelda. Trudno ustalić kiedy, podejrzewamy, że Quick Nick z brodą już się urodził. W tym sezonie jednak nastąpił prawdziwy wysyp brodaczy. Modzie uległ Fernando Alonso, Felipe Massa, a przez moment nawet nasz Robercik. Ostatnio czymś w rodzaju mikro- wąsa postraszył Sebastian Vettel. A przecież to tak, jakby pszczółka Maja zapuściła wąsa. Tak na dobrą sprawę, zwycięsko z batalii zarostowej wyszedł tylko Fernando Alonso, który o ile nie przesadził, lekko zarośnięty prezentował się nawet lepiej od swojej niezarośniętej wersji.

Ale i tak największa katastrofa miała się dopiero wydarzyć. A skrywała się ona długo pod czapą  i nie od razu ujawniła pełną naturę swej katastroficzności. Aż pewnego dnia wydarzyło się to . I nic już nie było takie jak dawniej.

6. Kovalainen podpala Raikkonena, Algersuari pit-stopuje a Nick Heidfeld mówi, po prostu.

Czyli trochę o momentach kuriozalnych tego sezonu. Choć sytuację z rozlanym paliwem z Grand Prix Brazylii równie dobrze można by wliczyć do grona tych dramatycznych. Z wężem z alei serwisowej zabierało się już wielu , ale żadnemu przy okazji nie udało się nieomal podpalić nadjeżdżającego kierowcę:

W historii pit- stopowych kuriozów w kończącym sezon wyścigu zapisał się również, niestety, nasz poczciwy Jaime Alguersuari. Nie tędy droga!

W rubryce "kuriozalności roku" nie mogło zabraknąć również Lewisa Hamiltona. Mimo, że coś nam się w tym sezonie Lewis nie za bardzo postarał, nie w sposób nie wypomnieć jego wyczynu z Grand Prix Włoch. Przypomnijmy: trzecie miejsce w kieszeni, jedno okrążenie do końca. Moment wcześniej Brytyjczyk zaczął szaleńczą pogoń za dwójką Brawna, kręcąc czasy przechodzące ludzkie pojęcie. Niestety, również pojęcie bandy. Kto rozbija się na ostatnim okrążeniu mając pewne podium? Lewis Hamilton.

I na koniec, złotousty Nick Heidfeld. Tym razem czepiamy się za wzbudzającą li tylko wesołość wypowiedź: - W powszechnej opinii jestem za kierowcami, którzy tak naprawdę są gorsi ode mnie. W 2007 roku byłem lepszy od Roberta, tak samo jest w tym sezonie. Ale nikogo to nie obchodzi, wszyscy mówią tylko o roku 2008. Jestem lepszy od Kubicy .

Taa. A Polska w meczu z Czechami miała osiem rzutów rożnych w pierwszej połowie. Każdy bity inaczej.

5. Ochodzą, przechodzą, debiutują

W połowie sezonu prawdziwą bombę  zrzucił team BMW Sauber, ogłaszając swoją rezygnację  z dalszych startów w Formule z końcem sezonu 2009. Lawina spekulacji i proroctw co do przyszłości Kubicy ruszyła. Przerwało ją  ostatecznie oficjalne potwierdzenie podpisania kontraktu z Renault, w którym zwolniło się miejsce po przechodzącym do Ferrari Fernando Alonso.

Roszady w składach poszczególnych zespołów rozpoczęły się już jednak w trakcie sezonu. Najpierw, ku naszej nieskrywanej radości, w bolidzie Toro Rosso zasiadł  najmłodszy debiutant w historii, Jaime Alguersuari . Wkrótce potem, wyrzuconego w kontrowersyjnych okolicznościach z Renault Nelsinho Piqueta zastąpił kolejny młody debiutant, Romain Grosjean . Niestety, żadnemu z panów nie wiodło się szczególnie rewelacyjnie i ich dalsza kariera w Formule jest mocno wątpliwa. A szkoda.

4. "Rozbiję bolid o bandę, tanio" - afera z Renault

To był prawdziwy szok. Trudno powiedzieć, kto w całej crash - gate wykazał się większą  głupotą: szef Renault, Flavio Briatore, nakazujący Nelsonowi rozbicie się o bandę, co miało pomóc w zwycięstwie drugiemu kierowcy teamu, Fernando Alonso, czy sam Piquet, godząc się na coś  takiego. Jedno jest pewne - obaj panowie pożegnali się  ze światem Formuły w atmosferze skandalu i niesmaku, a ich powrót wydaje się niemożliwy. Briatore dostał nawet oficjalny zakaz.

3. Felipe Massa ulega okropnemu wypadkowi

W tym momencie żarty się kończą. To były naprawdę dramatyczne chwile, operacja i okropnie długie momenty wyczekiwania. Grand Prix Węgier 2009 już zawsze będzie nam się źle kojarzyło.

A przymusowa absencja Felipe wymusiła kolejne opisane niżej wydarzenie w naszej kompilacji.

2. Trwa plebiscyt pod tytułem: "Kto zrobi z siebie większe pośmiewisko w drugim bolidzie Ferrari?"

To było przykre. Najpierw na pożarcie rzucony został tester zespołu, Luca Badoer, którego bardzo szybko przechrzczono na pana ''Look-how-bad-you-are . Więcej nie trzeba chyba w tej sprawie dodawać. Wcale nie lepiej wiodło się w Ferrari doświadczonemu Giancarlo Fisichelli, dla którego angaż w Ferrari miał być wielką nobilitacją i wyróżnieniem. Dodajmy tylko, że Włoch do ojczystej stajni przeniósł się tuż po tym, jak w barwach słabiutkiego Force India wywalczył historyczne drugie miejsce w Grand Prix Belgii. Kiedy otworzycie antologię polskich przysłów na stronie z ''zamienił stryjek siekierkę na kijek'', zobaczycie obok zdjęcie Giancarlo Fisichelli.

1. Jenson Button zostaje (podobno jednym z najgorszych w historii) mistrzem świata

Kwestia jakości Jensona na pozycji mistrza nie jest opinią naszą, a bardziej fachowych głów. Tak czy inaczej, przed rozpoczęciem sezonu, nikt takiego obrotu sprawy nie mógł przewidzieć. Po bankructwie Hondy, Jenson Button miał się przecież całkowicie pożegnać z Formułą! Aż przyszedł Ross Brawn i pozamiatał. A Jenson na koniec sezonu zaśpiewał, co zaśpiewał. I stał się koniec.

A jak Wy, drogie czytelniczki, wspominać  będzie ten sezon? Ku udanej refleksji zamieszczamy jeszcze jeden filmik - jakże uroczą wizualizację końca świata ścigania.

Nie lubimy tych końców.

ruby blue