Jest nadzieja!

Że superbohater Realu zbawi go już w sobotę. Zadowolone?  

Nie będziemy zbytnio odkrywcze, to stwierdzając, gdyż nie od dziś wiadomo, że nasz kochany Ronaldo robi różnicę i, że Real z Cristiano i Real bez Cristiano to dwie zupełnie inne drużyny. Pierwsza gwarantuje pogrom każdego przeciwnika, druga nie koniecznie. Pierwsza strzela grad goli, druga ma z tym nieziemskie problemy i kończy raczej na jednym. Pierwsza wygrywa, druga remisuje, bądź przegrywa.

Dlatego tym bardziej pogrążyłyśmy się w smutku wraz z wszystkim kibickami "Królewskich" na wieść o jego przewlekłej kontuzji i dlatego tym bardziej szalejemy z radości dowiadując się, że portugalski superbohater BYĆ MOŻE wróci na murawę już w najbliższą sobotę!!! Czyż to nie wspaniałe? Czyż to nie najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia?

Ale wracając do istoty rzeczy: kostka CR9 ma się ponoć coraz lepiej i już tak bardzo nie daję mu się we znaki. Wszystko to zaś, dzięki intensywnej rehabilitacji - sam zainteresowany tak bardzo chcąc jak najszybciej powrócić do optymalnej formie, codziennie spędza długie godziny na ćwiczeniach na hali i pływając na basenie. Niebawem więc przekonamy się kto wygra magiczną walkę o Cristiano i czy pogłoski o jego sportowej śmierci nie są  przesadzone...

Ha, czyżby Ronaldo też oglądał ostatnie poczynania swoich kolegów , i doszedł do wniosku, że nie ma dłużej czekać, trzeba czym prędzej pomóc, lekko zdezorientowanym brakiem swojego lidera, kolegom przed którymi stoi zadanie nieco trudniejsze niż pokonanie III ligowego zespołu , lecz najprawdziwsze derby Madrytu z Atletico i to już za zaledwie dwa dni! Zatem Kunie i spółko, miejcie się na baczności - SuperRon pędzie na ratunek, nieco ostatnio nadszarpniętego, honoru Realu!

Jeśli jednak myślicie, że jesteście dzięki tej wiadomości najszczęśliwszymi osobami na świecie, jesteście w błędzie - tylko sobie wyobraźcie jaki taniec radości mógł odtańczyć na tę informację Manuel Pellegrini, którego posada od kilku meczy wisi na włosku , a którą może mu uratować najdroższy piłkarz świata. I choć wszystko może się okazać tylko zbyt optymistycznymi, by mogły się spełnić, przewidywaniami, a Cris może oglądać ten pojedynek tylko z trybun, to czyż nie znacie, tego słynnego powiedzenia: Nadzieją matką... Ciach?

UPDEJT: Nadziei już jednak nie ma. Dzisiaj poinformowano, że Cristiano będzie pauzował co najmniej przez miesiąc, a niektóre źródła sugerują nawet, że może i dłużej.  Pellegrini, Ciacha i najbardziej oddane fanki C-Rona mogą już zacząć przygotowywać sobie pętle na szyję albo przynajmniej kilogramy chusteczek.

Marina

Więcej o: