Nowy kalendarz angielskich rugbystów!!!

A w nim półnagie i cudnie wyrzeźbione ciała najładniej i najbardziej męsko chyba zbudowanych sportowców.   

Bo choć naszym rugbystom idzie niewiele lepiej niż piłkarzom i ostatni swój mecz w eliminacjach Pucharu Świata w Nowej Zelandii 2011 z Czechami przegrali 5:19 , grzebiąc tym samym szanse na awans do kolejnej fazy kwalifikacji, to rugby i tak traktujemy jako dyscyplinę wyjątkową. Przede wszystkim za godną pochwały i naśladownictwa skłonność przedstawicieli owego sportu do udziału w rozbieranych sesjach zdjęciowych (ze szczególnym uwzględnieniem świerszczykowatych kalendarzy ) oraz za to, co w owych sesjach do pokazania mają.

O tym ostatnim mogłyśmy się co prawda przekonać już nie raz, ale nie sposób znudzić się takimi widokami. Tym razem okazje do podziwiania nagich ciał rugbystów dał nam zbliżający się (już?) 2010 rok i wydany właśnie kolejny seksowny kalendarz, którego dwanaście cudnych zdjęć osłodzi nam każdy miesiąc nadchodzącego roku. I tak, możemy w nim podziwiać m.in. Danny'ego Care'a, Danny'ego Care'a, Danny'ego Care'a, a jak się już nasycimy jego widokiem (o ile kiedykolwiek to nastąpi) możemy pooglądać Nils'a Mordt'a, Shane'a Geraghty, Dom'a Shabbo, Delon'a Armitage, Jonny'ego Williamsa oraz wisienkę z tego tortu - Dom'a Waldouck'a. Wszyscy panowie do ogarnięcia tutaj .

Z utęsknieniem czekamy więc na podobny krok naszych rugbystów. Bo skoro nie będziemy mogły podziwiać ich w kolejnych fazach eliminacji, to może chociaż w kalendarzu?

Więcej o: