Magiczne sztuczki Milanu

Czyli jak skutecznie zmotywować piłkarzy na żmudne ligowe pojedynki.  

Nie od dziś wiadomo, że odpowiednie nastawienie i zmobilizowanie piłkarzy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego rozpoczynającym mecz ma ogromne znaczenie. Jeśli piłkarze spotkanie wygrają jeszcze w szatni, w swoich pięknych główkach, większych problemów z uzyskaniem podobnego rezultatu na boisku być nie powinno. Pep Guardiola to wie, prezentuje więc swoim podopiecznym specjalnie przygotowane i zmontowane na tę okazję filmiki motywacyjne . Patrice'owi Evrze również nie jest to obce i wiedząc czego do całkowitego skupienia przed meczem potrzebują jego koledzy, zapuszcza im specjalną playlistę utworów , obowiązkowo w tej samej kolejności. Wiceprezydent Milanu zaś, nie chcąc pozostawać w tyle za europejską czołówką, wymyślił swoją własną, ściśle tajną receptę na sukces "Rossonerich".

Co znowu nie było tak arcytrudne, a wręcz przeciwnie - wystarczyło dodać dwa plus dwa, czyli  to, że jak pokazuje długa i piękną historia Milanu, w Champions League radzi sobie on wręcz doskonale, natomiast w Serie A już znacznie gorzej (to, że Ciacha częściej śledzą rozgrywki tej pierwszej, zapewne jest tu "przypadkowe"). A co wynika z tego faktu? Jeszcze nie wiecie? My też. Nic dziwnego zatem, że nie siedzimy w zarządzie "Rossonerich" skoro w przeciwieństwie do Adriano Gallianiego nie wpadłyśmy na pomysł, żeby w szatni, zarówno przed samym meczem, jak i w jego trakcie, puszczać przystojniakom z Mediolanu hymn Ligi Mistrzów. Prawda, że genialne  Ha, nie ma to jak nabrać 30-letnie ciasteczka, że czekających ich mecz z beniaminkiem ligowym jest tak naprawdę spotkaniem w ramach Champions Legue i muszą w niego włożyć tyle siły, zaangażowania i energii, jakby to był co najmniej półfinał LM. Wszak wówczas ''wyłazi'' z piłkarzy to, co najlepsze. I nie, nie mówimy tu o odsłoniętych klatach.

Pan Galliani jest dumny ze swojego sprytnego pomysłu i nabywszy dobrze nam i włoskiej piłce znany syndrom Jose Mourinho , oznajmił: - Dzięki Bogu, ten zespół ma mnie . My jednak na razie ze swoją opinią się wstrzymamy i cierpliwie poczekamy na pierwsze owoce zbawiennego działania hymnu. I choć pisząc ten tekst nieustannie po głowie tłukło nam się stare porzekadło, że tonący brzytwy się chwyta, jeśli chodzi o Milan - każdy pomysł na poprawę gry i morale tej drużyny wydaje się wart wypróbowania. Pamiętajcie, że ten zespół pogrążony jest w kryzysie - po ponad dwudziestu pięciu latach nieustannego emanowania blaskiem najjaśniejszych gwiazd i seksapilem najseksowniejszych ciach na emeryturę przeszedł boski Paolo Maldini. Czy nawet najpiękniejsze pieśni są w stanie go zastąpić?

Marina

Więcej o: