W pogoni za siatkarzami - część pierwsza

Ufff, co to był za dzień! Kto żyw bieżył na Okęcie, Plac Defilad, przed telewizor, dziewczynki rzucały kwiaty z okien, ludzie wylegali na ulice, piskom, oklaskom i przejawom zbiorowej histerii nie było końca. My również udałyśmy się w pogoń za naszymi Złotymi Chłopakami, i po godzinach czekania, trudów i wyrzeczeń mamy dla Was mnóstwo niespodzianek.  

Ale nie wszystko na raz. Dziś tylko pierwsza część Epopei o Najcudowniejszych Sportowcach Świata i tropiących ich niezłomnych redaktorkach. Obiecujemy jednak, że przez cały tydzień będziemy dzielić się z Wami tym, co udało nam się zdobyć. Zostańcie z nami - będzie też konkurs, z atrakcyjną, biało - czerwono - złoto siatkarską nagrodą....

Nasza przygoda zaczęła się rzecz jasna na warszawskim Okęciu, gdzie przybyłyśmy, jak nam się wydawało dość wcześnie, na którym jednak najwierniejsi kibice "Złocieńców" pojawiali się od barbarzyńsko wczesnych godzin porannych. No i zaczęło się.... czekanie...

....czekanie....

... i wielka pluszowa Gruszka, której historię zna już zapewne cała Polska.

Desperacko pragnąc znaleźć się jak najbliżej ICH, rozważałyśmy nawet ofertę kierowcy reprezentacyjnego autobusu, aby schować się w luku bagażowym (podobno przetestowanym już przez najbardziej fanatyczne kibicki).

Tymczasem jednak na siatkarzy czekał spokojnie piętrowy, czerwony, bardzo londyński omnibus:

Aż w końcu - są! Pandemonium, histeria, apokalipsa, i Wielki Chaos . Wyszli, ale co się działo po wyjściu - nie mamy najmniejszego pojęcia, okupowałyśmy bowiem już wtedy miejsca przy piętrowym autobusie, z góry tylko poglądając na skłębiony tłumi w panice zastanawiając się, czy w ogóle uda nam się ich spotkać. Ale udało się. I to jak!!!

Podszedł do nas Michał Bąkiewicz...

...i z absolutnie przeuroczym uśmiechem i cudownie rozbrajającym zakłopotaniem spełnił marzenie każdej ciachowej redaktorki - złożył nam autograf na dekolcie. Właściwie jednej z nas, druga bowiem w tym momencie poświęcała się dla ludzkości robiąc zdjęcia:

AutografAutograf 

Autograf

Autograf

Autograf

Cześć druga naszej opowieści to przygoda na Placu Defilad - rozentuzjazmowany konferansjer w dziwnej czapce, roztańczone cheerleaderki, orkiestra dęta, my i ONI... ale to już jutro, na razie tylko parę zdjęć na zachętę- w końcu Mistrzami trzeba się delektować...

Autograf

Autograf

Autograf

Autograf

Przeszczęśliwe - olalla&rybka

Więcej o: