Pokonana Argentyna, rozczarowywujące remisy i dwa samobóje Gruzji - czyli co nie udało się innym - przegląd piłkarskiego weekendu

Niezawodnym - i jakże polskim - sposobem na pozbycie się sobotniej traumy jest porównanie się z innymi. Nie tylko nam ten weekend się nie udał, i jeżeli rozentuzjazmowani Hiszpanie przyprawiają Was tylko o większą frustrację, zapraszamy na  nasz subiektywny przegląd pod hasłem "Inni mają jeszcze gorzej". Uwaga: zawiera zdjęcie, które zabija!   

A więc zacznijmy od Argentyny . Futbolowa potęga jak się patrzy, z najlepszym piłkarzem wszechczasów jako trenerem i uważanym za najlepszego piłkarza obecnie, fenomenalnym Leo Messim w składzie, w rodzinnym mieście tegoż Messiego właśnie, przed własną, osłupiałą ze zgrozy publicznością przegrała z odwiecznym rywalem Brazylią 3:1.

Wyobrażacie sobie, jak oni musieli się wściekać?

Nie zachwycili też wicemistrzowie świata z 2006 roku - Francja . Deja vu, czyli powtórka spotkania grupowego z Euro 2008 zakończyła się marnym remisem 1:1, w dodatku wyrównującego gola dla Rumunii zdobył Julien Escudé - obrońca reprezentacji Francji.

Nie wiem, jak nazwać to, co się stało. Kiedy masz tyle okazji na zdobycie bramki, a ostatecznie trafiasz tylko raz - brakuje słów - powiedział po spotkaniu trener Domenech.

Cóż, skąd my to znamy?

Identyczny wynik jak w Polsce i Francji padł też w Danii , gdzie gola strzelił nasz ulubiony gubiciel spodni i posiadacz różowych korków - Niklas Bendtner, a Portugalczykom udało się wyrównać dopiero na cztery minuty przed końcem. Przypominamy, że nasi chłopcy doprowadzili do remisu w 80. minucie, jesteśmy więc o całe sześć minut lepsi od Cristiano Ronaldo i kolegów.

Jeśli jakimś cudem nie udało się Wam jeszcze zapomnieć poprzedniego meczu Polski z Irlandią Północną, to bardzo Wam współczujemy, ale może terapeutyczny dla Was i Boruca okaże się przypadek Gruzina Kachy Kaładze , skądinąd świetnego obrońcy AC Milan, który w meczu Gruzji z Włochami zdobył 2 gole. Tyle że dla Włoch właśnie. I nie, Kaładze nie jest naturalizowanym Włochem.

Nie udało się też wygrać naszym rywalom do wycieczki na Mundial - Czechom i Słowakom . Dla nas to akurat bardzo dobrze, nie tylko dlatego, że przedłuża nasze mgliste i straceńcze nadzieje na awans, ale także dlatego, iż bramkę strzelił nieco zapomniany Milan Baros . Co możemy uczcić tym zdjęciem:

Na zakończenie przypadek Chorwacji . Jak to się ma do naszego pocieszania się niepowodzeniami innych? Ano tak, że Chorwatom udało się wprawdzie pokonać Białoruś, ale tylko marne 1:0, a w dodatku czerwoną kartkę otrzymał Vedran Corluka:

Jak łatwo się domyślić, trener Bilić nie był zadowolony, ale nie jego niezadowolenie jest tym, co poprawia nam humor, ale widok jego nienagannej sylwetki i pięknego oblicza, nawet jeśli targają nim bardzo burzliwe emocje:

AP/Darko Bandic

AP/Darko Bandic

rybka

Więcej o: