Postarajmy się nie napinać, czyli jak przetrwać mecz Polska - Irlandia

Odetchnijcie spokojnie i policzcie do dziesięciu. To tylko mecz, naprawdę. To tylko eliminacje do mistrzostw świata, na które i tak nie pojedziecie, bo daleko i bilety drogie. To tylko piłka nożna, coś koło dwudziestu facetów biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. Dlaczego więc od tygodnia nie możemy opanować drżenia rąk, sennych koszmarów i palpitacji serca? Jak przetrwać mecz o wszystko?  

Oto kilka ciachowych sposobów. Napisałybyśmy "kilka niezawodnych ciachowych sposobów ", ale o ich skuteczności przekonamy się niestety dopiero w niedzielę rano. Jeżeli zamiast różowego serwisu ujrzycie pod adresem ciacha.net wielką czarną plamę, to znaczy, że jednak były zawodne.

Po pierwsze: Przygotować zestaw małej kibicki . Na zestaw składają się: coś na ukojenie nerwów coś na (ewentualną) depresję , coś na (ewnetualne) świętowanie trzech punktów .

Po drugie : Przypominać wielkie chwile

Po trzecie: trzymać kciuki za Artura Boruca. Podobno znów jest w formie .

Jeśli Boruc popełni błąd - patrzeć na to zdjęcie i wybaczać.

Po czwarte: wierzyć we Francuza . A raczej w Polaka. To się MUSI powtórzyć:

Przy okazji - oglądając ten filmik, trzymać kciuki za Wasyla. I w ogóle trzymać kciuki za Wasyla przez cały czas.

Po piąte: myśleć o klacie Gourcuffa . Wprawdzie nie udowodniono bezpośrednich związków pomiędzy wspaniałością torsu Francuza a dobrymi występami polskiej reprezentacji, ale psycholożki z Instytutu Ciachologii Stosowanej twierdzą, że klata Gourcuffa jest jak piosenka - dobra na wszystko.

AP/CLAUDE PARIS

Po szóste: myśleć o siatkarzach, szczypiornistach, koszykarzach, młociarzach, dyskobolach, Agnieszce Radwańskiej , czyli udawać, że na piłce nożnej świat się nie kończy. Amerykanie też nie mają futbolu na wysokim poziomie. Chińczycy też nie.

Po siódme: zarazić nas optymizmem . Trochę zrzędzimy, trochę się boimy, nastawiamy na najgorsze i widzimy przyszłość polskiej piłki nożnej w nader ciemnych barwach. Jeżeli jednak ktoś ma jakieś pół kilo optymizmu i parę łyżek nadziei na zbyciu - chętnie przyjmiemy. Choć właściwie wystarczy nam kilka takich zdjęć, aby serce zaczęło rosnąć:

AP/Czarek Sokolowski

AP/Czarek Sokolowski

Po ósme: W ostateczności: zmienić kanał.

Po dziewiąte: nie zmieniać kanału . Właśnie sprawdziłyśmy, że telewizyjną alternatywą dla meczu jest polska komedia romantyczna "Nigdy w życiu". Jeżeli jest coś gorszego niż złe mecze polskiej reprezentacji, są to właśnie polskie komedie romantyczne.

Po dziesiąte: Myśleć, że inni mają jeszcze gorzej. Kiedy będzie już bardzo, bardzo źle myślcie: "A Anglicy nie pojechali na Euro 2008 ". Albo: Argentyna z Messim w składzie i Maradoną na czele ma równie trudną jak my sytuację, a przed sobą mecz z Brazylią. Albo: Francuzi nie wyszli z grupy na Euro.

Po jedenaste: trzymać kciuki, zdzierać gardło, śpiewać, kląć ("motyla noga, stąd widziałam, że spalony", albo "na skaczące salamandry, karny nam się należał!"), zaklinać rzeczywistość, wznosić modły, dopingować, wierzyć, przekupić sędziego (jeśli macie taką możliwość), naturalizować Kakę, zrobić cokolwiek, żebyśmy w niedzielę mogły obudzić się z podniesioną głową . Żebyśmy w ogóle mogły się obudzić.

rybka

Więcej o: