Różowy Raport Specjalny - opaski, bikini i wielka broda

Właściwie miałyśmy się otwarcie zbuntować przeciw nieustannie nękającej nas życiowej niesprawiedliwości i dzisiejszego raportu nie publikować. Po chwili słabości jednak stwierdziłyśmy, że piłkarze Club Brugge pewnie i tak nie są wiernymi czytelnikami Różowego (choć kto tam ich wie), a jego dzisiejsza nieobecność może tylko pogorszyć całą sprawę - brak kilku całkiem dobrych wiadomości i całkiem ładnych klat wprowadziłby najpewniej nas i Was w stan permanentnej depresji.   

*** Opaski na głowach piłkarzy - dobry czy zły pomysł ? Jeżeli jesteś Sergio Ramosem, Dymitarem Berbatowem lub Didierem Drogbą, to jak dla nas wszystkiego twoje pomysły są świetnymi pomysłami. A jakbyśmy zmieniły zdanie, zawsze możemy na chwilkę przerwać mecz i osobiście je zdjąć, prawda?

*** Angielska federacja piłkarska najwidoczniej odwiedziła niedawno nas serwis i spostrzegłszy, że ''synowie Albionu'' cieszą się uwielbieniem tak wielu pięknych kobiet, postanowiła stworzyć produkt, który da im możliwość tę miłość efektownie wyeksponować. Pomyślcie tylko co się będzie działo, gdy pojawicie się w tym oficjalnym bikini na meczu angielskiej reprezentacji - wszak Lampsy lubi obdarowywać i całować rozebrane panie na trybunach . I na pewno nie on jedyny w tej jedenastce przystojniaków (P.S. Dopisać do listy pilnych zakupów).

*** Zdjęcie drużynowe Realu Madryt - znajdź niepasujący element. Hmm...czy to może to wielkie, obrzydliwe coś pokrywające pół cudnej twarzy San Ikera, zwane też przez niekórych brodą? Ike, żądaj od nas czego chcesz (jesteśmy otwarte na wszelkie propozycje), tylko jak najszybciej się tego pozbądź. Błagamy.

*** Arsene Wegner usiłuje przekonać cały świat, że Eduardo wcale nie chciał zezłościć Boruca i zdecydowanie nie symulował owego faulu . Z całym szacunkiem dla uroczego Chorwata i jego bossa, ale to tak, jakby powiedzieć, że Ciacha wcale nie lubią przystojnych sportowców. Czyli coś w stylu kłamstwa stulecia.

*** Tymczasem w szeregach Barcy panuje nieprzerwana sielanka : związek Thierry'ego z Bojanem rozwija się w najlepsze (możemy być druhnami na ślubie?), a jak widać Zlatan już na dobre zadomowił się w zespole i przyjął panujące tam zwyczaje (jak przytulanie i głaskanie kolegów), upatrując sobie szczególnie w tym względzie małego Leo. Cóż, nie liczy się różnica wzrostu, liczy się miłość.

A na deser, tradycyjnie już, serwujemy Wam, kochane Czytelniczki, kawałek apetycznej klaty. Panowie, popatrzcie tylko na JT, powinniście brać z niego przykład, ma żonę, Franka i dzieci, a i tak zawsze pamięta o swoich kochanych Ciachach...

Mmm....Thank you, so much, John.

Marina

Więcej o: