Ronaldinho narozrabiał

Znowu. Który to już raz? Bo, szczerze mówiąc, straciłyśmy rachubę, gdzieś zaraz po całonocnej imprezie, a jeszcze przed kolejnym gorącym romansem.   

A było już tak pięknie. Był plan permanentnej diety cud, była skrucha i publiczne obietnice poprawy, było przymierzanie Rona do roli lidera "Rossonerich" po odejściu Kaki, aż wreszcie był taki jeden całkiem ładny mecz pierwszej kolejki Serie A, w którym zagrał (prawie) jak za dawnych, dobrych lat. I jak to wszystko się skończyło? Jak zwykle - wielkimi rozczarowaniami i kolejną zmarszczką na czole Silvio Berlusconiego. Ronaldinho po raz kolejny wkroczył na ścieżkę grzechu, choć sądząc po jego przeszłych czynach, wydaje się, że on nigdy z niej nie zszedł. I bynajmniej nie mówimy tutaj o imprezach, bo powoli przyzwyczajamy się, że to nieodłączny element życia codziennego każdego Brazylijczyka, ale o nieprzyzwoitych romansach, odwracających uwagę od sprawy najważniejszej nie tylko dla Ciach - futbolu. Jak przystało na porządnego piłkarza mowa jest oczywiście o romansie=wielkim skandalu. W pełnym tego słowa znaczeniu.

Bo jak Ronaldinho się za coś bierze, to od razu na całego. Jak kopać piłkę, to w FC Barcelonie/AC Milanie, jak imprezować, to do białego rana, jak romansować, to z uroczą żoną innego piłkarza. Nie, nie pomyliłyśmy się, geniusz futbolu naprawdę ośmielił się złamać dziewiąte przykazanie (i szóste jednocześnie też). Właśnie do naszych żądnych plotek uszu dotarła doprawdy arcyciekawa informacja o najnowszej miłości Brazylijczyka.

Ma ona na imię Maria Jose Lopez , wygląda jak przeciętna angielska WAG (blond włosy, ogromny sztuczny biust, tony makijażu na "niewinnej" twarzyczce), na co dzień jest wzięta modelką. Oczywiście, jeżeli coś podobnego można nazwać modellingiem. Jej mężem jest piłkarz West Ham United, całkiem niezły przystojniak, Luis Jimenez , co wcale nie przeszkadza (a może pomaga?) jej romansować z innymi piłkarzami. Wcześniej umilała czas po treningach Mauriciemu Pinilla z brazylijskiego Vasco da Gama, jednak przyłapanej na gorącym uczynku parze zdradzony mąż nieco obniżył temperaturę uczuć, boleśnie wyjaśniając rywalowi, do kogo należy wyłączne prawo podziwiania wdzięków tej pani i wysyłając do szpitala, by przemyślał swoje nieodpowiednie zachowanie.

Marii jednak ta tragiczna historia nie zdołała niczego nauczyć. Dziewczyna z ochotą zabrała się na podbój kolejnej ligi, tym razem włoskiej Serie A. Jej ofiarą padł oczywiście niesforny Ronaldinho, choć nie wydaje nam się by zbytnio protestował. A potem poszło już z górki - gorący romans, gorące randki i inne gorące rzeczy. Czy to aby nie jest, ten słynny południowoamerykański temperament? Chłopak zakochał się na zabój, a przynajmniej na jakieś 8 miesięcy, zgrabnie wyjaśniając tym samym kolejny nienajlepszy sezon w swoim wykonaniu. Nic dziwnego więc, że nie był w formie i siedział na ławce rezerwowych, kiedy wyraźnie na głowie miał inne, o wiele ważniejsze sprawy. Cóż, same byśmy średnio mogły się skupić na pisaniu artykułów, mając w zanadrzu wieczorną randkę z Serio Ramosem. Nie znaczy to wcale, że próbujemy go usprawiedliwiać, a wręcz przeciwnie, znacząco potępiamy to obrzydliwe i gorszące sypianie z mężatkami. Zaczynamy bardzo tęsknić za starym Ronaldinho, który swoimi bajecznymi dryblingami i innymi magicznymi sztuczkami, jako jeden z nielicznych potrafił odwrócić naszą uwagę nawet od najbardziej smakowitych torsów.

A pani Lopez, chyba od nadmiaru silikonu w biuście, nieźle pomieszało się w głowie. Jak można w ogóle rozglądać się za innymi mężczyznami, mając takie ciasteczko w domu?

A może jest w Ronaldinho coś, o czym nie wiemy? Bo, powiedzmy sobie szczerze i z całym szacunkiem dla jego szczerego uśmiechu, ale świata mody i wyobraźni Ciach to on nie zawojował, a za nic w świecie nie damy sobie wmówić, że ową modelkę przyciągnęła do niego interesująca osobowość.

Marina

Więcej o: