Piłkarze Chelsea na urodzinach Salomona Kalou

A z nimi...książę Harry.  

Cóż, że środek tygodnia - kiedy potrzeba wzywa, koledzy stawić się muszą (a jak się stawiali - zobaczycie tutaj). Tym bardziej, kiedy ową potrzebą jest impreza z okazji dwudziestych czwartych urodzin Salomona Kalou. Takiej sposobności wielce sympatyczni i koleżeńscy piłkarze Chelsea przepuścić nie mogli - tym bardziej, że odbywała się w ekskluzywnym londyńskim klubie, o wielce wymownej nazwie, Whiskey Mist. Tu też stawili się: kapitan ''The Blues'', John Terry, Michael Ballack, Paulo Ferreira, John Obi Mikel oraz Didier Drogba. Stawił się także książę Harry, choć raczej z racji szczególnego upodobania do wspomnianego klubu niż ze względu na przyjaźń z Salomonem Kalou, ale jak na arystokratę przystało, zachował się bardzo grzecznie i jubilatowi wysłał butelkę szampana z najlepszymi życzeniami.

Zapewne to samo pragnęły uczynić czyhające pod klubem niewiasty, które molestowały Salomona (wieszając się mu na szyi), nie zważając na odgradzającą go (ratującą mu życie?) taśmę.Wyjątkową wyrozumiałością wykazała się przy tym dziewczyna głównego bohatera wieczoru, Najah, która zamiast robić wyrzuty, robiła...zdjęcia.

Koledzy z drużyny byli za to mniej wylewni i ograniczyli się do chóralnego odśpiewania ''Stu lat''. Na tym zresztą ''szaleństwa'' się skończyły, bo, wyszalawszy się już zapewne na wakacjach, tym razem bawili się wyjątkowo spokojnie (pomijając szaleńczo - naszym zdaniem - wysoki rachunek). Przykładem świecił oczywiście kapitan, John Terry, który nie tknął nawet kropelki alkoholu (mamy nadzieję) i po zakończeniu imprezy grzecznie wrócił do domu, zasiadając za kierownicą swojego Bentleya.

My oczywiście dołączmy się do życzeń - też chętnie zawiesiłybyśmy się na szyi Salomona, ale z racji dzielącej nas odległości, ograniczymy się do kilku ciepłych słów - żadnych kontuzji i żadnego ślubu z Najah Wakil (czy kimkolwiek innym). No i oczywiście przysłowiowych stu lat.

bint

Więcej o: