Co dalej z Felipe?

Z  budapeskiego szpitala napływają  co raz to nowsze, bardziej lub mniej napawające optymizmem wiadomości o stanie zdrowia Brazylijczyka. W wielkim skrócie - chyba możemy już odetchnąć z ulgą.  

Jeszcze wczoraj neurochirurg zajmujący się Felipe straszył, że mimo braku bezpośredniego zagrożenia życia kierowcy na moment obecny, komplikacje po urazie i samej operacji mogą takowe przywrócić. Lekarze martwili się przede wszystkim o lewe oko Felipe, którego uraz mógłby nawet zakończyć całą jego wyścigową karierę.

Lepsze wiadomości napłynęły późnym wieczorem, kiedy Massę wybudzono wreszcie ze śpiączki. Jego stan lekarze ocenili jako dobry, Felipe może już samodzielnie oddychać i zadaje ponoć mnóstwo pytań o całe zdarzenie. Niestety, nadal nie wiadomo co z okiem kierowcy. Lekarze nie są w stanie, póki co, postawić ostatecznej diagnozy, dodając przy tym jednak, że szanse na powrót do stuprocentowej sprawności są bardzo duże.

Nieco gorzej przedstawia się  kwestia ewentualnego powrotu Felipe za kierownicę bolidu. Węgierscy lekarze wyrażają ponoć sporo obaw i wątpliwości co do tego, czy Brazylijczyk zasiądzie jeszcze w Ferrari w ogóle w tym sezonie. Innego scenariusza absolutnie sobie nie wyobrażamy, ale musimy się  chyba w tym momencie zgodzić z szefem teamu Massy, Lucą di Montezemolo, który stwierdzić miał, że najważniejszą rzeczą jest to, aby wyzdrowiał jako człowiek, a nie jako kierowca.

Pewnie się więc powtórzymy, ale trudno: zdrowiej nam szybko, Felipe! To teraz dla nas liczy się najbardziej. Bardziej niż wszystkie nagie torsy świata razem wzięte.

ruby blue

Więcej o: