Trafiony zatopiony, czyli Pato już po ślubie

Spieszmy się polować  na ciacha, tak szybko zmieniają stan cywilny. Niespełna dwudziestoletni Pato został wczoraj zaobrączkowany, wzięty pod pantofel, skreślony z listy naszych własnych matrymonialnych planów - słowem: powiedział sakramentalne ''tak'' swojej narzeczonej, brazylijskiej aktorce Sthefany.   

Ceremonia w iście hollywoodzkim stylu odbyła się wczoraj w Rio de Janeiro, w obecności plejady zaproszonych gości. Panna młoda wystąpiła w sukni Dolce & Gabbany (czyżby zainspirowana tym filmem ?), pan młody również cały na biało, od czubeczków trzewików do głów, w wykwintnym fraku (aczkolwiek nie mogłyśmy się oprzeć wrażeniu, iż zaraz wyciągnie królika z cylindra), z okolicznościową brodą i odrośniętymi włosami.  

Do ślubu i na przyjęcie wiózł  państwa młodych Rolls-Royce, a jako symbol dozgonnej miłości i wierności nowożeńcy wybrali błyszczące diamentowe obrączki.  Cała uroczystość daleka była zresztą od kameralności - poinformowani o wydarzeniu przedstawiciele mediów oraz spragnieni widoku sław fani szołbiznesu licznie stawili się w kościele, gdzie odbyła się  uroczystość zaślubin. Tak jednak chyba musi być, gdy węzeł zawiązuje jedna z najbardziej popularnych w kraju par.

Alexandre ''Kaczor'' Pato i Sthefany Brito spotykali się już od kilku lat, i mimo, iż kilka razy donosiłyśmy o rzekomych kryzysach w ich relacjach, to związek ów znalazł wreszcie swój szczęśliwy finał przed ołtarzem. Gratulujemy i życzymy świeżo zalegalizowanej WAG zaszczytnego miejsca w panteonie sław tego gatunku. Victoria wyprowadziła się z Mediolanu, cudnej urody żona Kaki również, a więc teraz Ty masz tam swoje pięć minut, Sthef!

rybka

Więcej o: