Wayne Rooney miał wypadek

Czyli piłkarze na wakacjach nie zawsze bezpieczni.  

Świat jest bowiem niesprawiedliwy i na naszych ukochanych sportowców, dniem i nocą (nie wliczając w to fanek, które, zawsze i wszędzie, gotowe są rzucić się na swych idoli, by przemocą wydrzeć im - jeśli nie pocałunek, to przynajmniej jakąś część garderoby), czyhają niezliczone niebezpieczeństwa. Najgorszym są oczywiście złe dziewczyny. Tych nigdy nie brakuje, jednak w wakacje - kusząc skąpym strojem, tudzież licząc na atmosferę urlopowego uniesienia - stanowią dla piłkarzy podwójne zagrożenie. Niestety, od ryzyka nie są wolni nawet ci, którzy - jak Wayne Ronney - nie spuszczani są z oka swych małżonek.

Otóż, wypoczywający sobie na jachcie, w okolicy St Tropez, Wayne pośliznął się na śliskiej podłodze i upadł tak niefortunnie, iż rozciął sobie głowę. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, jednak czujna Coleen, obawiając się jakiś niewidocznych obrażeń głowy swego małżonka, na wszelki wypadek zawiozła go do szpitala.

Wszystkie fanki naszego ulubionego Shreka możemy jednak uspokoić - Waynowa głowa, nadal mocno trzyma się na karku i poważniejszego uszczerbku nie doznała. Owa drobna kontuzja wypłynęła jedynie na zmianę stroju Rooneya, który - nie wiemy czy chcąc ukryć swe obrażenia, czy też ochronić swą obolałą głowę - zaczął nosić kaptur i czapkę z daszkiem. W sumie, musimy przyznać, że wygląda nawet całkiem nieźle.

Na wszelki jednak wypadek apelujemy do pozostałych piłkarzy wypoczywających w najróżniejszych zakątkach świata - uważajcie na siebie. Wakacje, wakacjami, ale w przyszłym sezonie też chciałybyśmy zobaczyć Was - całych i zdrowych.

bint

Więcej o: