Puchar Konfederacji: Faraonowie rozrabiają

Bo chyba żadna wielka impreza piłkarska nie może odbyć się bez obowiązkowego udziału prostytutek.    

To były wyjątkowo burzliwe tygodnie dla Egipcjan, na brak emocji fani tej kadry nie mogli narzekać ani przez chwilę. Najpierw do ostatnich minut  kadra tego afrykańskiego kraju remisowała z Brazylią, by okradł ich z tego niezastąpiony Howard Webb. Mistrzowie Afryki protestowali, kłócili się, aż wreszcie straszyli walkowerem z Włochami. Obietnicy na szczęście nie dotrzymali i jednak na murawę wyszli, za co rywale w podzięce podarowali im zwycięstwo, które wywołało wybuch euforii w szeregach Egipcjan. Później, niestety, już tak kolorowo nie było, pokoje Egipcjan zostały splądrowane, co oczywiście nie pozostało bez śladu na ich grze - nasi bohaterowie sensacyjnie przegrali z USA i odpadli z turnieju. Czego wszyscy włącznie z Ciachami (i poza Włochami) szczerze im współczuli. Byli przecież tacy sympatyczni.

Jednakże ostatnie doniesienia stawiają wszystko zupełnie w innym świetle. Okazuje się bowiem, że domniemana kradzież, owszem, była kradzieżą, ale złodzieje, a raczej złodziejki, były dobrze znane piłkarzom. Wszystkiemu winne są bowiem prostytutki, które na kilka godzin przed dokonaniem zbrodni miały być przez reprezentantów zamówione do hotelowych pokoi, gdzie wszyscy wspólnie radośnie świętowali spektakularne zwycięstwo nad Squadra Azzura. A kiedy już po wypiciu symbolicznej lampki wina i zaciętej partyjkach w szachy z towarzyszkami piłkarze grzecznie położyli się do swoich łóżek, szanowne panie lekkich obyczajów postanowiły zabrać ze sobą jakieś pamiątki po tej niezapomnianej nocy i przypadkiem natrafiły na portfele oraz inne cenne przedmioty. Takowoż nic dziwnego, że piłkarze zaprezentowali się wyjątkowo słabo w ostatnim meczu - wszak do zaprzątającej ich głowy kradzieży doszły także inne wrażenia poprzedniej nocy - skutki uboczne wypicia pewnej ilości alkoholu i wyczerpanie "długimi rozmowami" z zaproszonymi prostytutkami.  

Jest to jednakże, jak na razie, jedynie wersja wydarzeń jednego z funkcjonariuszy policji, który zapragnął swoimi obserwacjami podzielić się z dziennikiem "The Sunday Independent", a sami zainteresowani gorliwie wszystkiemu zaprzeczają, zarzucając gazetom kłamstwo i psucie atmosfery wokół Bogu ducha winnych "Faraonów". No tak, jak przecież wszystkim wiadomo, kadrowicze na zgrupowaniach bez wyjątku zachowują się wzorowo, żaden piłkarz nie świętuje hucznie niespodziewanego i historycznego zwycięstwa nad mistrzami świata, a afery z orgiami i z udziałem prostytutek nie miały miejsce przynajmniej przez ostatnie ćwierćwiecze. Tak, Egipcjanie na pewno są niewinni.

Co ciekawe, przykre kradzieże nie ominęły też Canarinhos, którzy również po meczu z Włochami odkryli stratę pieniędzy i ubrań. Myślicie, że w tym wypadku to tego samego pokroju tajemnicze kryminalistki?  

Marina

Więcej o: