Puchar Konfederacji: Brazylia demoluje, Włosi mówią "ciao", Amerykanie robią sensację

Wszystko się wyjaśniło. W weekend poznałyśmy pary półfinalistów, zanim jednak to nastąpiło, najadłyśmy się wiele: strachu, rozpaczy, zdumienia, radości, wściekłości, entuzjazmu (niepotrzebne skreślić) - słowem: działo się.  

A skoro już o dzianiu się mowa, to co, u licha, dzieje się z tymi Włochami? Oczywiście, Brazylia była fenomenalna, ale spodziewałyśmy się więcej po mistrzach świata. I kiedy myślimy, iż nie ujrzymy już więcej na tym turnieju ich pięknie rzeźbionych torsów, chwyta nas głuchy żal, głęboka frustracja i chęć zamknięcia się sam na sam w sztani z Fabio Cannavaro. Oczywiście, żeby przedyskutować szczegóły taktyczne. Tymczasem, Brazylijczycy nic sobie z tych naszych żalów nie robiąc, ekipę Azzurrich po prostu zdemolowali:

Tym sposobem Włosi z Pucharu Kofederacji odpadli, zaś prócz Brazylijczyków awansowali, jakże sensacyjnie, Amerykanie. Hmm, czyżby wzięli sobie do serca nasze docinki? W każdym razie sens słowa "soccer" rozumieją chyba lepiej niż Egipcjanie. Trzy razy lepiej.

A przy bliższym przyjrzeniu się bardzo zyskują na ciachowości. My zaś od dziecka mamy słabość do amerykańskich ciasteczek . W półfinale zmierzą się z Hiszpanią i już im bardzo współczujemy, wyglądają bowiem na sympatycznych chłopców.

Dla przypomnienia: z grupy A awansowali oczywiście boscy Hiszpanie i RPA. Gospodarze zagrają z rozpędzoną Brazylią i czy mówiłyśmy już, że obstawiamy finał Brazylia - Hiszpania? Ale nie od tego piłka jest okrągła, aby spełniać wszystkie nasze przypuszczenia, prawda?

rybka

Więcej o: