Rozpoczynają się finały NBA: LA Lakers czy Orlando Magic?

Czyli potęga Jeziorowców przeciwko sile uczuć patriotycznych w stosunku do Czarodziejów Marcina Gortata. Kogo wybieracie?  

Wiemy, że koszykówka na Ciachach, szczególnie ta w wydaniu zaoceanicznym, pojawia się dość rzadko. Takiej okazji jednak przegapić po prostu nie wolno. Po raz pierwszy w historii w finale najbardziej prestiżowej koszykarskiej ligi świata wystąpi Polak - olbrzym z Łodzi, miłośnik broni palnej i gotyckiej urody kobiet , Marcin Gortat.

Wierzcie nam jednak, że starcia finałowe (drużyny ze Wschodu i Zachodu, triumfatorzy rywalizacji w swoich "stronach", walczą do czterech zwycięstw), to nie tylko Gortat, ale i wspaniała koszykówka, bajeczne wsady, zabójcze tempo gry, świetna obrona, no i...inne ciacha. Dla zarysowania sytuacji przedstawimyWam te najważniejsze w swoich klubach.

ORLANDO MAGIC

Dwight Howard - ponieważ, jak mniemamy, polskiego zawodnika przedstawiać Wam nie trzeba, dziś zaprezentujemy Wam Gortatowe alter ego, zwane także "Supermanem", czyli podporę drużyny z Florydy, którą zwykł był zmieniać Marcin. Dwight jest niesamowicie utalentowany, mierzy 2 m 11 cm wzrostu, gra na pozycji środkowego (centra) i wygląda jak android. Choć swój urok to też ma.

AP/Chris Carlson

Hedo Turkoglu - niski skrzydłowy w Orlando, pochodzi z Turcji, nazywany "tureckim Michaelem Jordanem". Jak przystało na "niskiego", ma tylko 208 cm wzrostu. Niemniej, w lidze raczej błyszczy ni odwrotnie, jak na europejskiego zawodnika całkiem nawet jasnym światłem.

Rashard Lewis - drugi po Howardzie strzelec Orlando oraz jego doskonałe dopełnienie. Charakteryzuje się absolutnym brakiem kontrowersyjności, a więc i punktów zaczepienia dla Ciach. No, może tylko ta bródka...

Rafer Alston - ma 32 lata, jedyne 188 cm wzrostu i stosunkowo częste problemy z prawe (a to pijackie burdy, a to bijatyki). Niemniej, jego rola w zespole jest nie do przecenienia - na przykład w wypadku, gdy trzeba uspokoić sędziego .

Trener: Stan van Gundy - może i wygląda na brzuchatego, podtatusiałego pana z sumiastym wąsem (a nawet na pewno nim jest), ale swoich podopiecznych, niejako kopciuszka NBA, doprowadził do wielkich finałów. Podobno lubi drzeć si na boisku i w szatni - niech zatem tak czyni, skoro to skutkuje.

No i na koniec nasz wspaniały Gortat. Bez niego to zestawienie nie miałoby prawa bytu.

LA LAKERS - przez ekspertów uznawane za wyraźnego faworyta tej rywalizacji, nic zresztą dziwnego: Lakersi to drużyna z mistrzowskimi tradycjami, całkiem świeżymi zresztą, prowadzona przez byłego trenera legendarnych Chicago Bulls i z człowiekiem-legendą-za-życia-i-w-trakcie-trwania-kariery, Kobe Bryantem, który jako jeden z nielicznych koszykarzy czasami jednak na Ciachach się pojawia. I to nie tylko ze względu na niegdyś fenomenalny duet z Shaquillem O'Nealem.

AP/Chris Carlson

Pau Gasol - największy (213 centymetrów) wśród naszych ulubionych Hiszpanów, Pau przeczy stereotypowi o kieszonkowości tej południowej nacji. W Los Angeles radzi sobie znakomicie, był także o krok od olimpijskiego złota w Pekinie w zeszłym roku. W wolnych chwilach nagrywa głupkowate reklamy z Rafaelem Nadalem lub występuje z tenisistą i innymi na okładkach .

Lamar Odom - śmiertelnie uzależniony od... słodyczy , co niejednokrotnie prowadzi nawet do obniżenia jakości jego gry. Ma 30 lat, 208 cm wzrostu, wspaniałe mięśnie i gładko ogoloną czaszkę - czego chcieć więcej?

GETTY IMAGES/Doug Pensinger

Trener - Phil Jackson. To on dowodzi Chciago Bulls za najlepszych czasów, w trakcie ery Jordana, to on doprowadzi LA Lakers do już trzech mistrzowskich tytułów. Innych rekomendacji nie wymagamy.

A Ty za kogo będziesz dziś w nocy trzymać kciuki?

Więcej o: