Fernando Torres już po ślubie!!!

Kiedy? Jak? DLACZEGO???   

Podczas kiedy cały świat emocjonował się finalnym pojedynkiem gigantów w Lidze Mistrzów, obok nie tylko toczyło się zwyczajne życie niezwiązanych z futbolem i niezainteresowanych nim ludzi, ale także doszło do kataklizmu, ład i porządek wszechrzeczy zostały zburzone, a nad światem zapanował mrok. Oto Fernando Torres, chytrze odwracając od siebie uwagę reszty ziemskiej populacji meczem roku, wziął wczoraj podobno w Madrycie ślub cywilny ze swoją długoletnią narzeczoną, brzemienną Olallą. Chciałybyśmy pogratulować, ale nie przechodzi nam to przez gardło.

Doceniamy niezwykłą pomysłowość Torresika, który zamydlił oczy nie tylko nam, ale i rzeszom kibiców Liverpoolu na całym świecie - teraz już znany jest prawdziwy powód, dla którego boski Nando nie został królem strzelców LM i dlaczego "The Reds" nie zagrali wczoraj w Rzymie. 

Na razie do mediów nie wpłynęło żadne potwierdzenie, że uroczystość w ogóle się odbyła, brakuje także zdjęć - nic dziwnego, wszyscy fotoreporterzy tej planety byli chyba wczoraj we Włoszech - sygnały są jednak poważne .

Słyszycie te dźwięki, tę muzykę? To marsz pogrzebowy - właśnie w masowym grobie grzebane są nasze nadzieje i stan kawalerski Torresa. Tak, możecie płakać.

Jednakże w oczekiwaniu na moment otrząśnięcia się z traumy, już przygotowujemy najserdeczniejsze GRATULACJE i życzenia WSZYSTKIEGO NAJCUDOWNIEJSZEGO na nowej drodze życia. Ale to jeszcze nie teraz.

N poprawienie humoru - tłumaczenie z Google Translate: "Olalla, która urodziła w terminie dwóch miesięcy, ona wybrała czerwone jak zwykle nic dzwonka ślubu sukni." Maszynka do tłumaczeń błyskotliwa jak zawsze.

olalla

Więcej o: