Ciacho dnia: Kyle Korver, koszykarz

Kolejny sobowtór Ashtona Kutchera i pretekst, żeby napisać o NBA.  

Zespół słodkiego Kyle'a wprawdzie przegrał wczoraj w play-offs po raz ostatni i został wyeliminowany z dalszych rozgrywek przez Lakersów z Kobe Bryantem na czele, ale ani deszcz, ani śnieg, ani gęsta wiosenna mgła, ani tym bardziej koniec przygody z sezonem playoffowym nie powstrzymają Ciach od doniesień o najlepszych kąskach na rewirze. Możecie na nas zawsze polegać - w tej kwestii.

Kyle, jak widzicie, to następne z lustrzanych odbić notorycznie klonowanego chyba za oceanem aktora i męża Demi Moore, Ashtona Kutchera. Tyle że sporo wyższy (201 centymetrów wzrostu to nie przelewki) i chudszy. A oprócz tego bardzo średni z niego zawodnik. Nic to jednak - urocze kędziorki a la Ashton, słodkie dołeczki w policzkach a la Kutcher i figlarne spojrzenie a la Ashton Kutcher to chyba wystarczające powody, aby głębokim milczeniem pominąć pragmatyczne kwestie umiejętności i klasy sportowca. Zresztą, sama gra w NBA to przecież coś, czym nie każdy może się pochwalić.

A tymczasem rozgrywki play-off w NBA (na razie na etapie 1/8 finałów konferencji) trwają w najlepsze. Do dalszej rundy, oprócz LA Lakers, awansowali także Cleveland Cavaliers. To właśnie te dwie drużyny mają obiektywnie największe szanse na tegoroczne mistrzostwo amerykańskiej ligi koszykówki. I choć nasze zielone serce wprost łopocze na myśl kolejnych mistrzowskich pierścieni na palcach kontuzjowanego Kevina Garnetta, to jednak prawdopodobieństwo wygranej Bostonu jest znikome. Wszystko się jednak może zdarzyć...

A jak Wam się wydaje?

olalla

Więcej o: