Polska masakruje San Marino - 10:0!!!

Czyli, jak od mniej więcej siódmej bramki powtarzali komentatorzy, historyczne zwycięstwo. Brawo, chłopcy, znów jesteśmy dumne z czystym sumieniem.  

I co z tego, że rywal słabszy niż inni, a zwycięstwo być może przyszło trochę za późno - ważne, że jest. Radość  przepełnia nas jeszcze mocniej w ten supersłoneczny dzień.

Swoją drogą, szkoda Sanmarinczyków. Niełatwo jest podnieść się z kolan po pogromie - kto wie to lepiej niż my?

***Oczywiście, przepraszamy z opóźnienie w zaserwowaniu tego elektryzującego, lecz dziś już nieco ostygłego niusa. Problemy techniczne.

Więcej o: