Życie WAGs jest koszmarem

Czyli refleksje byłej dziewczyny Jermaine Defoe.  

Nie ma co ukrywać, że każda z nas (podobnie do niemalże połowy populacji naszego globu), dniem i nocą, marzy o słodkim życiu u boku któregoś z ciachowych sportowców. Niestety, jako że, z zupełnie niezrozumiałych dla nas względów, żadne z owych marzeń nie chce się spełnić (jak na razie), musimy zdać się na relacje innych, najlepiej byłych WAGs - bo choć nie wierzymy w szczerość ani jednego słowa byłej dziewczyny Jermaine Defoe, to i tak wolimy słuchać jej historii niż obgryzać paznokcie czytając cukierkowe opowieści obecnych żon czy narzeczonych sportowców.

No więc, zdaniem ex dziewczyny zawodnika Tottenhamu, życie WAGs to nie tylko diamentowe naszyjniki, luksusowe samochody, kolacje przy świecach i torebki za 90 tys. euro. Nie? Nie - przekonuje dziś Chantelle Houghton - życie WAGs to piekło.

Zmrożone owym odkryciem już prawie zaczęłyśmy współczuć tym wszystkim biednym dziewczętom, które, nieświadome swojego położenia, zadają się - jak kiedyś sama Chantelle - z piłkarzami. Jakiż bowiem straszny los musi je czekać? A taki, że któregoś dnia obudzą się i pomyślą, że mają cały dom ekskluzywnych butów, ale nie są szczęśliwe. Bo to - zdaniem pani Houghton - nic nie znaczy, kiedy twój chłopak cię oszukuje.

Cóż, trudno się nie zgodzić z Chantelle (i oczywiście bardzo współczujemy jej rozstania z Jermaine), ale przypominamy, że większość dziewczyn nie dostaje od swoich chłopaków/mężów luksusowych torebek, samochodów czy butów, a i tak ich partnerzy je zdradzają. Czy zatem żony sportowców są bardziej nieszczęśliwe niż inne dziewczęta? Jakoś trudno nam w to uwierzyć. Tym bardziej, że mogą codziennie, na żywo oglądać np. takie ciało.

bint

Więcej o: