Martin Schmitt w rewelacyjnej sesji zdjęciowej

Przyznajemy: nie doceniałyśmy urody nowożytnej niemieckiej legendy skoków.  

Nie od dziś wiadomo, że skoki narciarskie nie są dyscypliną sportu sprzyjającą w stopniu wysokim podziwianiu ciach ją uprawiających. Na przeszkodzie zawsze stają nam a to śniegi / wiatry / deszcze ograniczające widoczność skoczni i skoczków, albo ogromne kaski, szczelnie zabudowane gogle, kombinezony, a w skrajnych przypadkach nawet maski na twarzy. Nieco lepiej sytuacja przedstawia się w lecie, kiedy wysoka temperatura powietrza wymaga na skoczkach zrzucenie tych wszystkich akcesoriów, a w rezultacie podziwiać możemy takie na przykład widoki . Rzecz w tym, że do lata jeszcze daleko, dlatego ratować mogą nas zwiększające naszą temperaturę sesje zdjęciowe zawodników. Jedną z nich z przyjemnością Wam dziś prezentujemy.

Dzisiejsze fotograficzną perełkę wyłowiłyśmy dla Was z oficjalnej strony Martina Schmitta. Nie ukrywamy - jesteśmy pod wrażeniem. Do Niemca, swoją drogą, zawsze żywiłyśmy sporą sympatię, już od czasów jego najlepszych lat, hen jeszcze przed i w trakcie dominacji Adama Małysza. Co do urody, to mniemanie miałyśmy na poziomie przyzwoitym ale nie zniewalającym, być może działo się tak przez nieodłączną fioletową Milkę na głowie, a może przez to, że tak naprawdę kochałyśmy się w jego rywalu z kadry, Svenie Hannawaldzie. Dziś należny honor zwracamy, bo po obejrzeniu tych fotek, Martina za wielkie ciacho uznać musimy. Prezentuje się on wyśmienicie, zarówno w zrelaksowanych pozach w bieli, lanserskich okularach przeciwsłonecznych, w luźnych szarych marynarkach i wreszcie w wydaniu całkowicie eleganckim w czarnym garniturze pod myszką. Jednym słowem - rewelacja. Wszystkie wspomniane zdjęcia do obejrzenia tutaj .

Martinie - prosimy, skacz nam jak najdłużej.  

ruby blue

Więcej o: