Wielkie powroty: szczypiorniści wracają do swoich krajów

To już wprawdzie przedwczoraj się stało, ale lepiej późno niż wcale. Zobaczmy, jak nasi ręczni opromienieni glorią i chwałą brązowych medalistów MŚ witali się z Polską i jej mieszkańcami.  

Te materiały być może już widziałyście, ale chyba jak najbardziej warto je przypomnieć:

Miło było zobaczyć naszych bohaterów już w pełni zrelaksowanych, odprężonych i z uśmiechami na twarzach. I posłuchać chłopców, a w szczególności trenera Wenty, który zgromadzonym na Torwarze rzeszom fanów opowiadał w charakterystycznym dla siebie, rubasznym stylu, że gdyby Siódmiak w meczu z Norwegią nie trafił "to jaja by mu się urwało".

Niemniej pociesznie było w czasie wizyty u Donalda Tuska, gdzie  nawet premier okazał się niezwykle skory do żartów. Prezes Rady Ministrów przyznał bowiem, że zazdrości szczypiornistom, bo ktoś wysłał sms-a "Siódmiak na premiera", a pewnie nikt nie napisałby odwrotnie - czyli "premier na Siódmiaka". Swoją drogą, uważamy, ze to niesprawiedliwe, że taki Tusk ma wszystko: władzę nad rzędem dusz 40-milionowego kraju, a przede wszystkim wpadających w odwiedziny z upominkami szczypiornistów. Jakże chciałyśmy być przedwczoraj Donaldem.

A dla porównania - francuscy mistrzowie świata z Karabaticiem na czele "na widzeniu" u swojego prezydenta. Zdecydowany plus za eleganckie garnitury, które jeszcze dodają im uroku, a to już nie lada wyczyn.

olalla

Więcej o: