Trener też ciacho (zwłaszcza razy trzy) - czyli potencjalni nastepcy Raula Lozano

Czy wiecie, że już za cztery dni rozstrzygną się losy Wszechświata, a przynajmniej polskiej siatkówki w wydaniu męskim (a wiadomo, że niektóre jej aspekty potrafią nam przesłonić cały Wszechświat)? Oto bowiem 17 stycznia ma zostać rozstrzygnięty konkurs na trenera polskiej reprezentacji. Najwyższy więc czas, abyśmy przyjrzały się kandydatom, przeegzaminowały ich pod kątem walorów estetycznych i merytorycznych, i zdecydowały, który z nich byłby najlepszym opiekunem naszych Ciasteczek.  

Zanim to jednak nastąpi, niech wolno nam będzie wspomnieć, jak wielką sympatią darzyłyśmy dotychczasowego selekcjonera wicemistrzów świata - Raula Lozano, i z jak wielkim żalem go żegnamy. Senor Raul przybył ze słonecznej Argentyny do naszego pochmurnego kraju w 2005 roku i przez trzy lata zdążył złotymi zgłoskami wykaligrafować swoje nazwisko w annałach polskiej siatkówki. Największym sukcesem "Małego Rycerza" jest oczywiście doprowadzenie biało - czerwonych do finału Mistrzostw Świata w 2006 roku i wyeliminowanie po drodze, między innymi, Rosji, Serbii czy Bułgarii. Już choćby tylko za ten wyczyn stawiamy mu pod naszą redakcją niewielkich rozmiarów pomnik, zraszając go obficie rzęsistymi łzami.

Ale jak mówi przysłowie - "umarł król, niech żyje król", a kandydaci do tronu też sroce spod ogona nie wypadli. Oto oni w kolejności alfabetycznej:

Daniele Bagnoli - lat 56, wysoki, opalony, szpakowaty i... tak, chyba możemy nazwać go ciachem. W cv ma wpisane 8 tytułów mistrza Włoch, 7 Pucharów Włoch, 5 Superpucharów, 5 Pucharów Mistrzów, co czyni go jednym z najbardziej utytułowanych trenerów na świecie. Naszym zdaniem narodowość jest jego największą zaletą. A także to, iż ładnie się ubiera. Niestety, ma dosyć wygórowane wymagania finansowe i wystartował też w konkursie na szkoleniowca reprezentacji Rosji. Niekoniecznie więc wyląduje w Polsce, a szkoda.

Daniel Castellani - ten szczupły szatyn wygląda nam bardziej na profesora uniwersytetu niż sportowca, niemniej jednak bardzo nam się podoba. Zwłaszcza, że pochodzi z ojczyzny Lozano - Argentyny, co jest niemalże rękojmią sukcesów. Sukcesów, do których doprowadził już reprezentację Argentyny (na Igrzyskach Panamerykańskich w 1995 roku) i Skrę Bełchatów, gdzie obecnie pracuje.

Grzegorz Wagner - syn legendy polskiej siatkówki , mąż siatkarki i ojciec młodocianych adeptów tej dyscypliny. Wydaje się więc mieć genetyczne predyspozycje do prowadzenia naszych reprezentantów ku sławie i chwale. Na razie do największych osiągnięć może zaliczyć wprowadzenie Czarnych Radom do Polskiej Ligi Siatkówki. Obecnie trenuje BBTS Bielsko-Biała, klub z zaplecza Ekstraklasy. 

Fot. Karol Piętek / Agencja Gazeta

A kto Waszym zdaniem najlepiej się nadaję na szkoleniowca polskich siatkarzy? Utytułowany Włoch, gorący Argentyńczyk, czy może Polak o dobrych genach?

rybka

Więcej o: