Roque chce do Realu prawie tak mocno jak Cristiano

Mniej więcej tydzień temu pisałyśmy, że paragwajski napastnik Blackburn Rovers, Roque Santa Cruz marzy o grze w wielkim europejskim klubie. Dziś już wiemy, że pod pojęciem "wielki" kryje się hiszpański Real Madryt.  

Jak na razie Santa Cruz zaprzecza, że ktokolwiek z Realu się z nim kontaktował. Tata piłkarza, człowiek o dźwięcznym imieniu Aproniano, twierdzi jednak, że to oczywiste, że syn jest powściągliwy i woli, jak to się w Polsce mówi (nie wiemy czy w dalekim Paragwaju również), dmuchać na zimne. Poza tym dodaje: - To oczywiste, że Roque chce zimą zmienić klub i oczywiste jest to, że od dziecka jego marzeniem jest gra w barwach "Królewskich". Dlatego jestem pewny, że jeżeli pojawi się oferta i Blackburn ją zaakceptuje, to mój syn nie będzie się ani chwili zastanawiał nad transferem.

No cóż, podejrzewamy, że gdyby nam ktoś złożył podobną propozycję, również nie zastanawiałybyśmy się ani chwili. Brałybyśmy ją w ciemno. Zabawne jednak, ze nie tylko w naszym pięknym kraju nad Wisłą (patrz sprawa Radoslawa Matusiaka, który ku naszej wielkiej i nieskrywanej radości podobno wraca do futbolu!) zwyczajem jest, ze w roli agenta zawodnika występuje głowa rodziny, czyli ojciec.

Ze swej strony mamy tylko jedną obawę. Bardzo nie chciałybyśmy, żeby klub z Madrytu stał się dla naszego drogiego chłopaka z Paragwaju obsesją. Bo jest już jeden taki , którego imię wymieniamy tylko w tytule i któremu od fantazjowania na temat "Królewskich" lekko przewróciło się w głowie, a co gorsza - nogi przestały nieść tak, jak kiedyś... No i jeśli chodzi o nas, to nam tego wystarczy. Bo zależy nam przecież bardzo, żeby nasze ulubione ciacha zawsze były w formie - czy to fizycznej, czy to psychicznej, dlatego gorąco apelujemy do Roque, żeby o siebie dbał! No i rzecz jasna, żeby tata miał go zawsze na oku.

hannah

Więcej o: