Raduje się serce, raduje się dusza: Polska wygrywa z Irlandią!

A nie mówiłyśmy, że chłopcy wygrają? Z nie najgorszym przeciwnikiem i w całkiem przyzwoitym stylu, choć za trzymającą w hipernapięciu końcówkę Leo i spółce należą się cięgi.  

Tym razem, przy obstawianiu wyników, Ciacha nie zrobiły "lustrzanego" błędu,  a nawet przewidziały różnicę bramek, czym oczywiście niezmiernie się niniejszym chełpią. Ale - przy całym naszym samouwielbieniu, wyobraźcie to sobie - bardziej niż nasza niemal całkowita nieomylność cieszy wynik. To właśnie kochamy w sporcie chyba jeszcze bardziej nawet niż nagość męskich mięśni - to właśnie uczucie szczęścia po wygranej ukochanej drużyny.

Chłopcy raczej zasłużyli wczoraj na zwycięstwo. Na boisku, co już dawno stało się normą, błyszczał prawdziwy zawodnik światowej klasy w polskich szeregach - Kuba Błaszczykowski. Robert Lewandowski zaliczył kolejną bramkę w reprezentacyjnych barwach i mimo małego przecież doświadczenia w kadrze, z meczu na mecz rokuje coraz lepiej. Po kilku aktach ponurej tragifarsy, jaką przedstawił widzom na Euro starszy Lewandowski, Mariusz, gładkogłowy piłkarz powrócił do całkiem niezłej formy, a wczoraj nawet to właśnie jemu zawdzięczaliśmy jednego gola. Inni, równie lub nieco mniej błyskotliwi niż wymienieni gracze, też nie przynieśli nam powodów do wstydu. Przynajmniej do 88. minuty.

Bo, powiedzmy sobie szczerze, te dwa gole Irlandczyków po prostu nie powinny mieć miejsca. Ale szczegółowa analiza i praca nad unikaniem tego typu błędów w przyszłości to już pole do popisu dla Leo Beenhakkera. A my będziemy tylko się przyglądać i oceniać. Tak surowo, jak surowo orzekamy o perfekcji mięśni dwugłowych piłkarskich ud.

Ale tymczasem - cieszmy się z wygranej z Irlandią! Jeśli tak samo spiszemy się w starciu z piłkarzami północnej części zielonej krainy, to chyba zaczniemy wierzyć, że dla polskiej piłki jest jednak jakaś przyszłość.

olalla

Więcej o: