Ciachowy przegląd dyscyplin: siatkówka plażowa

Dziś kolejny odcinek naszej fantastycznej i jedynej w swoim rodzaju serii poświęconej olimpijskim sportom, a jeszcze bardziej sportowcom. Tym razem roli głównej wystąpią siatkarze plażowi - jak się okazuje, niesamowite ciacha, niezależnie od wieku, kraju pochodzenia i poziomu gry.  

Zasady

Nazwa dyscypliny może być myląca, bo gra w siatkówkę plażową niekoniecznie musi odbywać się na plaży, ale na pewno - na piasku. Naprzeciw siebie stają dwie dwuosobowe drużyny i grają tak, jakby były drużynami sześcioosobowymi - czyli mniej więcej tak samo, jak w regularną, halową siatkę.Różnica polega na tym, że koszulki "na plażę" są jakby bardziej zwiewne, bez rękawów, a w niektórych krajach w ogóle ich się nie stosuje. No i brakuje obuwia.

Ogląda się dobrze, choć dla przyzwyczajonych do standardowej odmiany siatkówki może być co najmniej dziwacznie - szybciej, krócej i zdecydowanie mniej tłoczno na polu. Ale za to skąpo ubrani, opaleni, spoceni mężczyźni co chwilę padający na piasek - to jest widok godny każdej najmniejszej odrobiny uwagi. Bardzo, ale to bardzo seksowne.

Najseksowniejsi w dyscyplinie

Jan Schnider ze Szwajcarii

Patrick Heuscher z tego samego kraju

AP/Natacha Pisarenko

Aleksandrs Samoilovs z Łotwy

Amerykanie Philip Dalhausser i Todd Rogers, którzy akurat nam podobają się średnio (ale za to mają świetne pomysły )

Alexander Horst z Austrii

Raul Mesa z Hiszpanii (i to mimo okularków)

Igor Kolodinski z Rosji

Fabio Magalhaes z Brazylii

Eric Koreng z Niemiec

Martins Plavins, drugie plażowe ciacho z Łotwy

Marcjo Araujo, Brazylijczyk numer dwa w naszym zestawieniu

A na koniec hit - pan widoczny również na zdjęciu głównym - Holender Reinder Nummendor. Kolejna chodząca doskonałość w kraju, gdzie chodzi się w chodakach, chodzi na rowerze, a wszyscy hodują, zbierają i sprzedają...tulipany. Ktoś nam wyjaśni fenomen holenderskich facetów?

Polscy reprezentanci w dyscyplinie

Chłopcy z Polski zdecydowanie oszczędzili nam w tym przypadku pracy i dzisiaj, zmęczone już niemiłosiernie po czterech dniach porażkowych Igrzysk, jesteśmy im nawet wdzięczne. Jakbyśmy miały oglądać kolejne wpadki i to w tak wspaniałej, plażowej scenerii, a potem je opisywać, to serca pękłyby nam na kawałki. Bo nasi mistrzowie kraju w tej konkurencji, Dominik Witczak i Damian Lisiecki , też są całkiem nie do pogardzenia.

Więcej o: