Angielska "Wielka Czwórka" niepokonana w meczach przedsezonowych

W miniony weekend nasze cztery ulubione kluby piłkarskie (a przynajmniej te, o których piszemy najczęściej, bo przecież to właśnie Premier League Ciacha ukochały sobie najbardziej) rozegrały towarzyskie spotkania w różnych częściach świata. Chelsea w Moskwie rozgromiło AC Milan (aż 5:0!), Liverpool w Szkocji rozprawił się z Glasgow Rangers, Manchester United na swoim stadionie sprawił lanie Espanyol, a Kanonierzy w Londynie pokonali drużynę "Królewskich" z Madrytu. Z radości aż przyklasnęłyśmy na te wyniki. I widoki też.  

Bo stęskniłyśmy sie już za Torresem w akcji, wszak od Euro minął już ponad miesiąc, a najseksowniejszy blondyn globu od tego czasu nie ukazywał się naszym oczom inaczej niż w towarzystwie narzeczonej, co każdorazowo łamało nasze kruche serca.

Bo będąc całym sercem z drużyną Arsenalu drżałyśmy, jaka będzie końcowa decyzja Emanuela Adebayora i tym mocniej wzruszyło nas to, jak togijski piłkarz z uczuciem ucałował klubową naszywkę po strzelonym Hiszpanom golu.

Bo miło było znów kibicować "Czerwonym Diabłom" z Ole Gunnarem Solskjaerem w składzie. "Morderca o twarzy dziecka" po raz kolejny dowiódł, że miano piłkarskiej legendy jest w jego przypadku w pełni zasłużone.

Bo nie ma nic przyjemniejszego, niż obserwować, jak "The Blues" pokonują włoską drużynę i to tak wysoko. Gdy w jednym spotkaniu pada aż pięć goli dla jednej ze stron, to świadczy o wyraźnie mocnej pozycji tych owe gole zdobywających. A każdy, kto zna Ciacha, wie, jak bardzo cieszymy się zawsze z potęgi "Niebieskich".

W dwóch słowach: było cudnie. Nasz apetyt na rozpoczęcie regularnego sezonu Premiership oraz rozgrywek Champions League z udziałem angielskich drużyn jest coraz ostrzejszy.

Zobaczcie zresztą, co w tych spotkaniach było najciekawsze.

Więcej o: