Wayne i Coleen nie podpisali intercyzy, bo to... nieromantyczne

To mało ważne, jakie jest nasze zdanie na temat tego typu umów przedmałżeńskich. Jedni uważają, że nie należy ich podpisywać, bo oznacza to, że para sobie nie ufa i zakłada, że ich życie nie potoczy się tak jak w amerykańskich komediach romantycznych. Czyli według scenariusza żyli długo i szczęśliwie. Drudzy natomiast są zdania, że jeśli się kocha, to pieniądze się nie liczą. Ślub bierze się z miłości a nie ze względu na pokaźny posag ukochanej czy wypchany portfel przyszłego męża. Nie nam oceniać czy to dobrze, czy źle.  

Zdziwiłyśmy się jednak, kiedy usłyszałyśmy, że Wayne Rooney i Coleen McLoughlin nie podpisali intercyzy, bo to mało romantyczne. Cóż, oboje chyba nie należą do grona ludzi rozsądnych. Po takim wyznaniu są zapewne również niepoprawnymi optymistami i idealistami, którzy planują pozostać razem do grobowej deski. Kochają się, wierzą w szczęśliwe zakończenie a ponadto mają zamiar sprawić, żeby ich życie będzie wyglądało jak bajka. - Wayne uważa, że najlepsza rzecz, jaka go spotkała to dzień, kiedy spotkał Coleen. Jest jego największym skarbem a cała reszta się nie liczy. - mówi kolega piłkarza Manchesteru United. Pobrali się w romantycznym miejscu, Rooney już teraz wykupił wakacje na przyszły rok. Oboje przyjadą oczywiście do Portofino, miejsca, gdzie odbyło się wesele, rocznica ślubu w miejscu ich największego szczęścia. Dlatego, żadne formalności i rozwiązania prawne nie będą psuć im atmosfery. Jak to się skończy? Czas pokaże.

Więcej o: