Cheryl Cole wróciła...tylko do czego?

Obawiamy się, że nie mamy dobrych wiadomości dla najsłynniejszego w ostatnich dniach męża marnotrawnego, czyli Ashley Cole'a. Zła, urażona i smutna Cheryl, czyli najsłynniejsza w ostatnich dniach zdradzana żona, juz jakiś czas temu wróciła do Londynu po pobycie w Los Angeles, gdzie przebywała z wizytą u koleżanki i nagrywała program dla jednej z amerykańskich stacji. I niby teraz para znajduje się blisko siebie, ale jakże daleko - Cheryl przybyła do Anglii nadal bez obrączki i z miną cierpiętnicy. Naszym zdaniem, nie wróży to dobrze dla tego związku.  

Zdjęcie z palca obrączki to nie jedyny krok piosenkarki, który mógłby wskazywać na powolne dogorywanie małżeństwa. W samym Los Angeles, gdzie przebywała Cheryl, szofer, który przyjechał po nią na lotnisku, trzymał w rękach tabliczkę z napisem "Tweedy" - czyli z panieńskim nazwiskiem naszej bohaterki. Czyżby Cheryl do tego stopnia zakładała całkowity rozpad pożycia małżeńskiego, że już rezygnuje z nazwiska męża? Strach nawet myśleć.

Dodatkowym symptomem oddalania się Cheryl od Ashleya jest powolne wyzbywanie się przez tę pierwszą wizerunku WAG. Jeszcze całkiem niedawno błyszcząca, otoczona splendorem sławy, lekko plastikowa żona pilkarza teraz zamienia się w naturalną kobietę o bezpretensjonalnym stylu. UWażamy, że taka akurat zmiana może jej wyjść na dobre. Dla porównania: zdjęcia typu "przed" i "po" transformacji.

,

Szkoda tylko, że w wypadku Cheryl droga lżejszego, pozbawionego zbytnich oczywistości wizerunku musiała byćokpiona tak bolesnymi przeżyciami. Współczujemy, lubimy tę dziewczynę.

Więcej o: