Antyciacho dnia: największy brutal angielskiej piłki, czyli Martin Taylor

To, co wydarzyło się w sobotę w meczu ligi angielskiej pomiędzy Arsenalem a Birmingham City, wstrząsnęło całym światem. Nie będziemy pokazywać Wam filmów i zdjęć zrobionych przy okazji przerażającego faulu, jaki zawodnik Birmingham, Martin Taylor, popełnił na zawodniku Kanonierów i najlepszym strzelcu chorwackiej reprezentacji, Eduardo de la Silvie (jeśli bardzo będzie Wam zależało, aby jednak potorturować się tym widokiem, zapraszamy tutaj). Od czasu sobotniego spotkania Taylor jest więc wrogiem publicznym numer jeden władz Arsenalu, fanów Arsenalu, piłkarzy Arsenalu, Chorwatów, a także wszystkich osób, posiadających choć odrobinę wrażliwości na bezmyślną przemoc.   

"Maleńki", jak nazywają go koledzy z drużyny (czyżby to przez 193 cm wzrostu i silną budowę?), nie myślał pewnie za wiele, kiedy swoim bezpardonowym wślizgiem być może zakończył karierę utalentowanego da Silvy. Prawdopodobnie nie chciał, żeby było aż tak ostro. Miał jednak sfaulować i zrobił to skutecznie - nawet jeśli Chorwat jeszcze zagra w piłkę w tym wcieleniu, nie ulega wątpliwości, że Taylor skazał go na olbrzymi ból i niezwykle długą rehabilitację .

Pod wpływem wydarzeń, rozgorączkowany trener Arsenalu, Arsene Wenger, powiedział, że Taylor "już nigdy nie powinien grać w piłkę". I choć później szkoleniowiec wycofał te słowa, to jednak pewnie w tamtym czasie podobnie uważali wszyscy niemal świadkowie zdarzenia (włącznie z bladym i bliskim zwymiotowania Cescem Fabregasem).

Na obronę Taylora mamy to, że wcześniej takie historie mu się nie przydarzały (choć patrząc na jego twarz i posturę jakoś nie wierzymy w zapewnienia trenera Birmingham, że zawodnik ten jest "delikatnym olbrzymem"). Facet chyba również naprawdę przejął się wyrządzoną przez siebie krzywdą. Po zejściu z boiska z czerwoną kartką był ponoć zdruzgotany, a następnego dnia po wypadku pospieszył odwiedzić da Silvę w szpitalu.

Niemniej, za kompletny brak wyczucia sprawcę zdecydowanie potępiamy. Nie pomoże fakt, że wyeliminował on najlepszego gracza grupowego przeciwnika Polaków w mistrzostwach Europy.

Więcej o: