Nie będzie ślubu Wayne'a Rooney'a i Coleen McLoughlin?!

Nie może być! - chciałoby się zakrzyknąć. Naszym zdaniem sprawa jest mocno wątpliwa, ale skoro się o tym mówi, to chyba znaczy, że coś jednak jest na rzeczy. W końcu w każdym kłamstwie znaleźć można ziarenko prawdy. Coleen podobno zagroziła swojemu ukochanemu, że zerwie zaręczyny. Dlaczego? Wszystkiemu winne jest oczywiście świąteczne przyjęcie piłkarzy Manchesteru United.   

O ekscesach związanych z tym wydarzeniem już pisałyśmy. A co takiego zrobił biedny Wayne? Podobno życzliwi donieśli Coleen (bo żadna z WAGs nie została zaproszona), że zachowywał się jak idiota i błaznował, robiąc z siebie widowisko (co oczywiście jest denerwujące, ale wybaczyć wspaniałomyślnie można). Szalę goryczy przelała jednak informacja, że mógł ją nawet. zdradzić. Nic więc dziwnego, że dziewczyna się - delikatnie rzecz ujmując - zdenerwowała (chociaż gdybyśmy były złośliwe, powiedziałybyśmy teraz: "a nie mówiłyśmy"). McLoughlin była aż tak zdeterminowana, że ponoć odnalazła nawet dwie zaproszone na imprezę panie do towarzystwa i wprost zapytała czy jej ukochany proponował im zabawę we trójkę. Gwiazdor "Czerwonych diabłów" miał bowiem stwierdzić, że oczywiście lubi tego typu innowacje w łóżku odpowiadając: "Jasne, możesz zawołać Justina Timberlake'a, zabawimy się razem!". Nie wiemy co dziewczęta odpowiedziały, ale możemy się domyślać.

Przyjaciel pary mniej więcej w taki sposób opisał reakcję Coleen. - Zaczęła krzyczeć a potem zapytała Wayne'a "Jak mogłeś mi to zrobić? Jeśli jeszcze kiedykolwiek coś takiego się powtórzy, obiecuję ci, że odwołam ślub!". A wokół sceneria jak po trzęsieniu ziemi: rozrzucone po mieszkaniu rzeczy, rozbite talerze a wewnątrz wściekła przyszła panna młoda i skruszony winowajca. Mimo wszystko Rooney dostał jeszcze jedną szansę. - Myślę, że on z niej skorzysta i będzie błagał Coleen o przebaczenie. Szaleje za nią i nie może bez niej żyć - twierdzi tajemniczy nieznajomy.

Bomba wybuchła, kiedy McLoughlin przeczytała w prasie szczegółowy opis przyjęcia świątecznego a w nim fragment o jej narzeczonym, który zabawiał towarzystwo tańcząc w mocno nieprzyzwoity sposób, będąc już oczywiście ostro "pod wpływem". Ciacha przypomną tylko, że tuż po tym wydarzeniu najbogatsza z WAG udzieliła sporego wywiadu magazynowi "Hello" , w którym opowiadała wszem i wobec w jak szczęśliwym jest związku i jak bardzo ufa Waynowi. - Wiedziała oczywiście, że na imprezie będzie setka dziewczyn, ale nie przyjmowała do wiadomości, że są tam tylko po to, aby zaspokajać potrzeby seksualne chłopaków. - mówi rozmowny przyjaciel Coleen. - A teraz czuje się mocno upokorzona właśnie z powodu tego wywiadu. Jest upokorzona i bardzo, bardzo zła.

Na koniec winne jesteśmy jeszcze relację drugiej, a właściwie trzeciej strony. W obronie zaproszonych pań wystąpił Harvey Nicols, właściciel bardzo prestiżowej sieci sklepów w Manchesterze, którego ekspedientki zostały zaproszone właśnie na ową imprezę. - Te kobiety nie są jakimiś pierwszymi lepszymi z brzegu dziewczynami. Prowadzą się nienagannie a na przyjęciu czuły się jak "kawałki mięsa". Piłkarze za dużo wypili, nie umieli się stosownie zachować i to jest główny powód tego, co tam zaszło.

A my od siebie jednak dodamy. A nie mówiłyśmy, że całe to party musi skończyć się skandalem?

Więcej o: