Coleen i Wayne wezmą ślub w XVI - wiecznym zamku?

Jako małe dziewczynki marzymy o tym, że kiedyś pojawi się w naszym życiu prawdziwy książę z bajki. Przystojny, bogaty i bez pamięci w nas zakochany, oświadczy się, włoży nam cudowny pierścionek na palec, potem będzie ślub, wesele, biała suknia etc Szybko jednak następuje brutalne zderzenie z życiem: dorastamy i mocno weryfikujemy swoje plany (albo raczej to ta upragniona dorosłość nas do tego zmusza) i właściwie upraszczamy je do jednego: żeby w ogóle jakiś fajny facet się w tej naszej pożal się Boże bajce pojawił! Okazuje się jednak, że nie wszystkie z nas muszą ze swoich naiwnych dziecięcych marzeń rezygnować. Weźmy taką Coleen McLoughlin. Jak na razie wszystko czego sobie zapragnie, spełnia się (Ciacha wprawdzie uważają, że Coleen jest raczej bohaterką bajki pt. ?Piękna i bestia?, a Wayne bardziej nam przypomina zielonego ogra ze znanej wszystkim superprodukcji niekoniecznie dla tych najmłodszych Jest więc chyba jakaś sprawiedliwość na tym świecie).   

Ostatnio McLoughlin wymyśliła, że jej przyjęcie weselne nie może być tylko i wyłącznie wyjątkowe. Musi być wręcz oszałamiające. Stąd pomysł, aby odbyło się we Włoszech, w średniowiecznym zamku Castello Brown w Portofino niedaleko Genui. Jak dla nas, miejsce świetne a widoki zapierające dech w piersiach. Przyszła panna młoda też była zresztą zachwycona tym, co zobaczyła w słonecznej Italii.

zamek

Coleen razem ze swoją mamą Colette (oraz projektantem/organizatorem wesel, a jakże) poleciała do Włoch specjalnie wynajętym odrzutowcem. W podróży zabrakło jedynie przyszłego pana młodego. Rooney bowiem w tym czasie musiał być w Kijowie, gdzie piłkarze ManU grali w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów ze stołeczną drużyną.

Wesele ma odbyć się w drugiej połowie przyszłego roku, a ostateczny wybór daty para uzależnia od tego, czy angielscy piłkarze zdołają, mimo ogromnych trudności, zakwalifikować się do Euro2008. Ponoć ma być kameralnie i jedynie w otoczeniu najbliższych. W tę akurat bajkę Ciacha nie uwierzą.

Więcej o: