Czy Roger Federer przypomina Brada Pitta?

W miniony weekend w Szanghaju Szwajcar Roger Federer, lider rankingu ATP oraz jeden z czołowych tenisistów świata (mimo wczorajszej przegranej z Chilijczykiem Gonzalezem) wystąpił w programie, który polegał na zbiorowym goleniu. Tenisista brał wprawdzie udział w postrzyżynach wespół z gromadą młodzieńców, którym zarost był jeszcze obcy, ale cóż - najwyraźniej mamy do czynienia z kolejnym dziwnym azjatyckim rytuałem. Postrzyżyny? Ciacha najbardziej jednak zainteresował fakt, że Federer, który został przedstawiony obecnej w studio publiczności jako najseksowniejszy mężczyzna na świecie (że co?), zdradził przy okazji, że chciałby, aby w przyszłości powstał film opowiadający historię jego życia. W roli siebie Szwajcar obsadziłby Brada Pitta. Ciacha nie do końca dostrzegają podobieństwo.  

Być może jeśteśmy jednak złośliwe i krótkowzroczne? Spójrzcie jednak na zdjęcia poniżej.

Nie mylicie się, nie są to bliźnięta jednojajaowe. Pomijamy już łaskawie różnicę wieku - Federer, dziecko prawie, ma lat 26, podczas gdy Brad to juz dojrzały, 44-letni (uwierzycie?) mężczyzna. Film miałby zresztą powstać po zakończeniu kariery przez Szwajcara, czyli za około dekadę, co oznacza, że Pitt odgrywający 35-letniego zaledwie zawodnika dobiegałby juz niemal sześćdziesiątki.

Federer chyba nie do końca przemyślał swój wybór. Swoją decyzję uzasadniał jednak faktem, że Pitt grywał już w filmach o twardzielach i taka właśnie miałaby być biografia tenisisty. "Ewentualnie mogłaby być komedia, ale ja jestem jednak za filmem o twardym facecie". Hm.

Cóż, w zestawieniu z chińskimi gołowąsami, nie mającymi pojęcia o goleniu, Szwajcar wyszedłł na prawdziwego twardziela, któremu nie straszne ani żadne ostrze, ani tajniki pianki do golenia. Wiedzą tą jednak chętnie dzielił się ze współuczestnikami, pomagał, instruował. Prawdziwy mentor.

embed
Więcej o: