Gwiazdy Chelsea a problemy ze Scotland Yardem

Od czasu do czasu chłopcy lubią się zabawić w swoim własnym gronie. Z daleka od swoich WAG's, dzieciaków, obowiązków i kłopotów (aż ciężko uwierzyć, że takowe mają). Mogą albo - tak jak na przykład Cristiano Ronaldo, klasyczny singiel - zrobić kameralną imprezę z udziałem dziewczyn do wynajęcia, albo tak jak piłkarze Chelsea z Johnym Terry na czele wolą podnieść sobie adrenalinę w nieco inny sposób. Coś zdemolować, coś zniszczyć, dać komuś w twarz - różnie, zależy od nastroju. A w miniony weekend chłopcy z The Blues byli w dość dobrych nastrojach i postanowili wspólnie uczcić zwycięstwo w lidze nad Boltonem. Poszli do restauracji we wschodnim Londynie a na zakończenia dnia, albo raczej nocy spotkali się z panami ze Scotland Yardu.  

Terry, Ashley Cole i Steve Sidwell urządzili sobie w restauracji bitwę na jedzenie i byli ponoć wyjątkowo nieprzyjemni dla obsługi. Dodatkowo zostali oskarżeni o zakłócanie ciszy nocnej, zastraszanie oraz za zniszczenie pewnego motocykla i kasku dość natrętnego fotografa. Piłkarzy poniosły emocje, dali się sprowokować no i teraz przez najbliższy tydzień w Londynie fani futbolu będą rozmawiać właśnie o tym.

Sam fakt takiego zajścia nas nawet nie zaskoczył, co rusz słyszy się o podobnych historiach. Gwiazdy widocznie tak mają, że potrzebują trochę innych rozrywek, i trochę innych emocji niż my. Ale że w całym zajściu brał udział John, już nas nieco dziwi. Nieładnie panie Terry. Od kapitana oczekiwałybyśmy jednak innego zachowania.