260 km/h w kobiecym wydaniu

Kobieta na motocyklu może kojarzyć się z roznegliżowanym kociakiem wdzięczącym się do obiektywu. Takich fotosów jest pełno. Emocje jakie wzbudza mieszanka kobieco-motocyklowa wśród panów świadczy o tym, jak bardzo pożądany jest widok kobiety pędzącej na motocyklu ulicami miasta. Takie obrazki to rzadkość. Jednak prawdziwymi unikatami są dziewczyny, dla których 260 km na liczniku to pestka i na torze wyścigowym zostawiają w tyle facetów.  

W tegorocznych Motocyklowych Mistrzostwach Polski startowały 4 kobiety. Nie stosuje się odrębnej klasyfikacji dla pań i panów. Niesprawiedliwe? Patrząc na osiągnięcia dziewczyn niekoniecznie. Monika Jaworska zajęła 4 miejsce w mistrzowskiej Klasie Superstock 600. Zostawiła w tyle prawie 40 facetów! Trzy pozostałe zawodniczki jeżdżą w pucharze PZM, w amatorskiej Klasie Rookie do 600. Katarzyna Kędzior obroniła się na 8 pozycji, Anna Sobotka na 32, Magdalena Raczek na 43. Dziewczyny ścigały się z ponad 50 facetami. Wbrew pozorom to mężczyźni mają większy problem. Dla nich rywalizacja z kobietami to nie tylko wyścig na czas. Jak by nie było motocykle to typowo sport męski, a jak wiadomo mężczyźni nie lubią przegrywać z kobietami na swoim podwórku. Bywa bardzo niebezpiecznie, gdy męskie ego balansuje na krawędzi. Facet myśli - albo przyjadę przed nią albo się zabiję.

.

Kasia Kędzior ściga się dopiero od 2 lat, ale z motocyklami miała do czynienia od dziecka. Można powiedzieć, że jeździła zanim nauczyła się chodzić. Tata częściej woził ją motorem niż wózkiem. Przygoda z motocyklem na poważnie zaczęła się 15 lat temu, gdy miała 17 lat. Rodzice nie chcieli słyszeć o motocyklowej pasji córki, więc pierwszy motor Javę 350 Kasia kupiła w tajemnicy przed rodziną. Wydało się, gdy do domu przyszedł komornik by wyegzekwować podatek drogowy, który w chwili zakupu motocykla miał być doliczany do ceny paliwa, ale ustawa nie weszła w życie.

.

Odkąd 8 lat temu Kasia pierwszy raz poczuła atmosferę wyścigów, wiedziała, że kiedyś i ona trafi na tor. Musiało minąć kilka lat zanim spełniło się marzenie. W międzyczasie poznała swojego obecnego męża Tomka - sześciokrotnego Motocyklowego Mistrza Polski. Kupili ziemię i budują dom. Na ulicy Motocyklistów oczywiście. Mają dwoje dzieci, które już próbują swoich sił na jednośladach. Taka konsekwencja w działaniu musiała poskutkować.

Kasia zadebiutowała na torze w 2006 r. Reprezentuje Torn Racing Team. Wielu pomyśli - szalona! O tak, trzeba mieć ikrę, by się ścigać, ale wbrew pozorom motocykle nie są tak niebezpieczne jak się wydaje, mówi Kasia. To jak z pistoletem, ''dasz głupiemu to się zastrzeli''. A jazda na torze jest bezpieczniejsza niż po ulicy. Kasia ściga się, by się sprawdzić, by powalczyć sama ze sobą.

.

W wyścigach mamy do czynienia z ogromnymi emocjami. W żyłach pulsuje adrenalina. Dowiadujesz się, gdzie jest twoja granica strachu i percepcji. Najlepszą wykładnią jest wywrotka. Pierwszy raz daje dużo do myślenia, ale musisz się przełamać i jak mówi mąż Kasi: jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz. Aby kręcić coraz lepsze czasy - coraz większe prędkości osiągasz na prostych, coraz bardziej opóźniasz hamowanie i uzyskujesz większą prędkość w zakręcie, bardziej składasz motocykl, mocniej odkręcasz na wyjściach, i coraz bardziej zbliżasz się do bariery łamania praw fizyki. Na końcu prostej trzeba zejść z 260 do 170-160 km/h na odcinku 100m, żeby bezpiecznie pokonać zakręt, żeby siła odśrodkowa ''nie wypluła cię'' poza tor. Powoli zbliżasz się do granicy przyczepności opon. Przekroczenie tej granicy może skończyć się upadkiem.

Kasia na koncie ma ich kilka. Doskonale pamięta swój pierwszy lot nad szorującym po torze motocyklem. Przy prędkości ponad 200 km/h skrzynia biegów zblokowała na chwilę tylne koło i pojazd wyrzucił ją w powietrze. Trwało to zaledwie kilka sekund, choć o wrażeniach może mówić bez końca. Były i salta i kozły, a skończyło się na obitym kolanie. Najważniejsze by się przy wywrotce nie usztywniać. Trzeba dać się przekołować i przemielić, poczuć się jak bezwładny worek. Według Kasi trzeba mieć pecha, żeby sobie zrobić krzywdę. Strój jest jednym wielkim ochraniaczem i gdy się zastosuje kilka podstawowych zasad upadania, sytuacja będzie opanowana.

.

Kasia często cytuje słowa męża, że tor uczy pokory. Przełamujesz kolejne bariery, odkrywasz nowe pokłady swoich możliwości. To jest prawdziwa szkoła charakteru, spokoju i opanowania. Nagromadzone problemy można zutylizować na wyścigach. Kasia odreagowuje stres, resetuje swój mózg i do domu wraca jak nowo narodzona. Wyścigami można żyć, choć nie można z nich wyżyć. Nawet jeśli jest się wielokrotnym mistrzem, stosunek inwestycji do wysokości nagrody przekracza 10:1. Dlatego tak ważni są sponsorzy, a o tych trudno. Wyścigami nie interesuje się telewizja, a jak wiadomo, to ona napędza cały biznes. Dziwne, że kobiecy akcent nie jest wystarczającą zachętą.

Jak na razie motocyklistki nie cieszą się zainteresowaniem szklanego ekranu, ale bywają doceniane na wyścigach. W poprzednim sezonie wszystkie ścigające się dziewczyny jako wyróżnienie dostały po suszarce do włosów (sic!). Docenia je również męska część publiczności. Dla wielu facetów chwila, gdy kobieta ściąga kask i potrząsa włosami należy do najbardziej ekscytujących.

Dominika Leonowicz

Więcej o: