Ana Ivanovic zakochana?

Nic nie jest pewne, bo to temat, który dopiero co wypłynął na światło dzienne, ale już widzimy jak wiele męskich serc drży z powodu takiej informacji. Jak podał serbski magazyn Svet (jeden z bardziej popularnych tabloidów w Serbii) Ana jest żywo zainteresowana kolegą po fachu, hiszpańskim tenisistą Tommym Robredo.  

Hiszpan to obecnie rakieta numer 11 na świecie (Ana jest klasyfikowana nieco wyżej, zajmuje 6. lokatę), w tenisowych kręgach nazywany jest ''Disco Tommy'' (Zarówno ze względu na długość włosów jak i rozrywkowy styl bycia). Właśnie dlatego na początku znajomości Ana zalotów Hiszpana nie brała poważnie, uważając go za zwykłego kawalarza, robiącego sobie z niej żarty. A tu proszę, Tommy'ego po prostu trafiła strzała Amora i to był główny powód takiego zachowania.

Dla Ciach to mimo wszystko trochę zaskakująca informacja, bo zawsze nam się jakoś wydawało, że jeśli z kimś Serbka miałaby się związać, to raczej byłby to jej rodak, Novak Djokovic. Według nas bardziej do siebie pasują, choć oczywiście gusta są różne, a o nich jak wiadomo, się nie dyskutuje. Tę dwójkę od lat łączy tylko czysta przyjaźń wyniesiona jeszcze z czasów piaskownicy. O żadnym romansie mowy być nie może. Tym bardziej, że Djokovic od niedzielnego finału bardziej kojarzony jest ze słynną Marią Szarapowa, a nie ze swoją serbską rodaczką. (A tak na marginesie, Ciacha w love story pomiędzy Novakiem a Marią jakoś nie wierzą, nie pasują do siebie i już).

No ale wracając do tematu, wydaje się, że to właśnie za sprawą Novaka, Ana dostrzegła to ''coś'' w Tommym. Hiszpan z Serbem to dobrzy koledzy i właśnie dzięki tej znajomości Ana bliżej poznała Robredo.

W tych doniesieniach musi tkwić ziarenko prawdy, bo przecież Robredo widziano w trakcie tegorocznego US Open na meczu Any z Rosjanką Verą Dusheviną w loży, w której zwykle zasiadają najbliżsi przyjaciele tenisistów. Poza tym jak donosi serbska prasa, obecnie oboje przebywają w Barcelonie, gdzie wspólnie przygotowują się do ostatnich turniejów tego sezonu.

Ciacha z zaciekawieniem będą śledzić losy tej ''pary - nie pary'', bo nie ukrywamy, że lubimy tego typu historie. A Andre Agassi i Stefi Graf są chyba najlepszym przykładem na to, że tenisowe małżeństwa się sprawdzają.

Więcej o: