BABY grają!

Takim inicjatywom Ciacha mogą tylko przyklasnąć. Z nieukrywaną przyjemnością informujemy, że w najbliższy weekend (7-9 września) na kortach K.S. ''Górnik'' w Bytomiu odbędzie się piąta już edycja deblowego turnieju tenisowego pań - amatorek, BABA CUP. Zapowiada się niezła zabawa. Jak informują organizatorki zawodów, w piątek wieczorem odbędzie się losowanie turnieju a zaraz potem wszystkie uczestniczki zostaną zaproszone na mały bankiet, na którym ''śląskie Baby'' poczęstują przyjezdne tenisistki tradycyjnymi śląskimi potrawami. Podobno już ze względu na to warto się w ten weekend zjawić w Bytomiu.  

Poprzednie tego typu turnieje odbyły się w m. in. w Warszawie, Gdyni i Wrocławiu, za co organizatorki nawet otrzymały bardzo prestiżową statuetkę ''Kordiana'' za najlepszą tenisową imprezę roku.

Powoli BABA CUP staje się prawdziwym świętem tenisa amatorskiego kobiet - pań dla pań. Wśród uczestniczek mamy zarówno nauczycieli, lekarki, panie inżynier, tzw. business women czy zwyczajne gospodynie domowe. Co je łączy? - miłość do białego sportu. Na swojej stronie internetowej piszą: - Ze względu na rozliczne obowiązki nie mamy zbyt wiele wolnego czasu, dlatego wolne chwile staramy się wykorzystać jak najprzyjemniej i z pożytkiem dla zdrowia i kondycji. Za najbardziej efektywną formę rekreacji uznałyśmy wysiłek sportowy. Bez tych kilku godzin tygodniowo, biegania po korcie czułybyśmy się słabe i chore. Podkreślają także, że nie są żadnym klubem ani organizacją, określają się raczej jako ruch miłośniczek tenisa, dla których spędzanie wolnego czasu na kortach jest po prostu stylem życia, zwykłym sposobem na spędzanie wolnego czasu.

Dla nich nie liczy się rywalizacja. Dla ''Bab'' jest to raczej większe spotkanie towarzyskie, gdzie mogą spotkać się kobiety z różnych stron Polski, o różnych poglądach i odmiennych specjalizacjach i w przerwach pomiędzy jednym gemem a drugim spokojnie poplotkować. Wspierają się, pomagają, biorą udział w różnych inicjatywach - niekoniecznie tylko sportowych.

I co ważne, i o czym może powinnyśmy wspomnieć we wstępie, wszystko to robią bez udziału mężczyzn. To prawdziwy babski świat, do którego żaden facet nie ma wstępu (chyba, że zda się na łaskę pań). Panowie się nie wtrącają, są z boku, ale Ciacha mają wrażenie, że pewnie gdzieś po cichu zazdroszczą swoim kobietom czegoś takiego. No bo skoro my zazdrościmy i już się palimy na korty, to oni chyba tym bardziej.

Jest jednak małe ''ale''. Tenis to taka dyscyplina sportu, którą uprawiać może każdy, niezależnie od tego, ile ma już lat na karku. ''Babą'' natomiast każda z nas być już nie może. Obowiązuje pewna bariera wieku i podlotki grające w tenisa, będą musiały jeszcze kilkanaście lat poczekać, żeby wstąpić w ich szeregi.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na stworzenie takiego turnieju? Ponad 10 lat temu w Poznaniu powstał Tenisowy Klub Pań, ''w którym bez regulaminów, statutów, składek członkowskich i zarządów, a dzięki własnej inwencji i aktywności klubowiczek organizowało się sportowo - towarzyskie życie''. Im dłużej klub istniał, im więcej zgłaszało się do niego chętnych, tym więcej rodziło się pomysłów, aż w końcu doszło do tego, że tenisistki - amatorki postanowiły rozszerzyć działalność i zachęcić swoje koleżanki z innych miast do przyłączenia się do nich. Panie zaczęły się integrować.

W 2003 roku rozegrano pierwszy w historii turniej, który (idealny pomysł) nazwano po prostu BABA CUP. Trzeba tu podkreślić dużą rolę, jaką odegrały w szerzeniu ruchu Barbara Kowalska oraz Małgorzata Szmajdzińska, które ściągnęły do stolicy zakochane w tenisie amatorki z całego kraju. Gdy zawody się skończyły wszystkie panie już wiedziały, że to dopiero początek...

Zdaniem Ciach, Baby mają prawdziwą girl power.

Więcej o: