Marco Bonitta - miły kat?

Obserwując sukcesy naszych Złotek na pewno zastanawiacie się jak, praktycznie z samego dna, odbić się i to tak wysoko. Kluczem do rozwiązania tej zagadki są metody Marco Bonitty - kij i marchewka.  Znany z ciężkiej ręki trener swego czasu zyskał sobie opinię kata. Swoim zawodniczkom zabraniał dyskutować, malować się, rozmawiać przez telefon i umawiać się na randki. Kiedyś publicznie zwymyślał swoje mistrzynie doprowadzając je do depresji i płaczu.  

Jak sam mówi w wywiadzie dla Gazety Krakowskiej:

''Wygrywaliśmy 16:8, by przegrać. Wybuchnąłem! A co, może miałem im kwiaty kupić? Wkur... się na zawodniczki wiele razy. Setki i tysiące razy. Czy mógłbym którąś uderzyć? No nie! Nigdy! Nigdy takie coś nawet nie przemknęło mi przez myśl.''

Mimo swojej złej sławy Bonitta przyznaje, że metoda kija nie działa dobrze na dłuższą metę.

''Trzeba dać przykład samemu. Kobiety zawsze najpierw obserwują. Zdobędziesz zaufanie lub nie. I nie wystarczy krzyczeć, bo kobieta jeśli cię nie poważa, to cię w ogóle nie usłyszy. - Trzeba dać im możliwość wyboru. Jeżeli mam problemy w ataku i każę którejś grać po przekątnej, a jej nie wyjdzie, pomyśli że wymagam za wiele. Jednak jeśli zapytam "dziewczyny, która chciałaby atakować po przekątnej? ", to ta która się sama zgłosi, zrobi to dziesiątki razy, by się nauczyć! Jak ma uderzyć 20 razy, to ona to zrobi i krzyknie: Encore! Jeszcze raz! Encore! To słowo jest na naszych treningach częste. One uwierzyły w cel, chcą poświęcić wszystko, by bić się o zwycięstwo w każdym meczu. Może o olimpijskie mistrzostwo w Pekinie. Ja wiem, że Niemczyk był wielki, ale nie przyszedłem tutaj jako NIKT. Z Niemczykiem też wygrywałem, A wy macie mocną ekipę, którą stać naprawdę na wszystko. Punto!''

Bonitta jest surowy dla polskich siatkarek. Jak sam mówi:

''Jaki jest problem z Polkami? Sporo dziewczyn, to przykra sprawa, nie chce w kadrze grać, bo im się wydaje, że mają czas. I to jest błąd. Młode panny dostają nie dość że wszystko, to za szybko. Dziesięć lat temu za możliwość gry w reprezentacji każda dałaby sobie obciąć palec. No, ale ja nie mogę nikogo zmusić do niczego. Zresztą, zespół złożony z najlepszych wcale nie zagra najlepiej. Z drugiej strony: bez dobrych zawodniczek niczego się nie wygra.

Dlatego miałem problem z Glinką. Chciała trenować mniej niż koleżanki - nie za bardzo mnie to interesowało.''

Nowe porządki Bonitty widać już na zgrupowaniach. Komórki dozwolone rzadko - cztery dni pracy i jeden odpoczynku, w którym Bonitta też odradza kontakt ze światem. Bo świat odpoczynku u tych dziewczyn też jest niezwykły: to na przykład tylko dwa treningi zamiast trzech...

''Odwiedziny chłopaków? Mężów? W wolnym czasie mogą się spotykać, lecz faceci muszą zamieszkać w innym hotelu!''

Jednak są wyjątki. Dorocie Świeniewicz, najlepszej siatkarce Europy, pozwala przyjeżdżać na zgrupowanie z kilkumiesięcznym synkiem Julianem, ale i Julek musi mieszkać w innym pokoju niż mama, z nianią. Jeszcze w innym śpi tata - menedżer reprezentacji.

Więcej o: