Bejbi wraca na podium, czyli o GP Włoch słów kilka

A Fernando Alonso zostaje ambasadorem pokoju. Aha - wygrał duet Mercedesa i narodziły się kolejne teorie spiskowe (surprise! surprise!).

Po ostatnich przygodach w Spa kierowcy Mercedesa dostali ultimatum - albo się tolerujecie nie zderzacie, albo zmieniamy skład. Dodatkowo Nico został ukarany "odpowiednimi środkami dyscyplinarnymi" obejmującymi wydanie oświadczenia, w którym przepraszał za swoje zachowanie zespół, Lewisa, kibiców, mamę, tatę, babcię, żonę oraz szwagra brata kuzyna siostry ciotecznej dziadka.

Nic więc dziwnego, że oczy wszystkich zwrócone były na mercedesową parę. Jeszcze podczas czwartkowej konferencji prasowej między kierowcami posadzono profilaktycznie najłagodniejszego baranka F1 Fernando Alonso, który został od razu zapytany o relacje między sąsiadami w odniesieniu do jego własnych doświadczeń z Lewisem i o to, czy może być teraz ambasadorem pokoju.

Reakcja Nando - bezcenna.

Alonso, ambasadorem pokojuAlonso, ambasadorem pokoju youtube.com

 

Panowie z Mercedesa po raz kolejny zajęli tradycyjnie dwa pierwsze miejsca startowe (w kolejności Lewis, Nico), ale do wyścigu lepiej ruszył ten drugi, podczas gdy Hamilton spadł na czwarte miejsce.

Nico najwyraźniej nudziło samotne prowadzenie, bo w pewnym momencie przestrzelił szykanę, dzięki czemu stawka znacznie się do niego zbliżyła.

embed

Kilka okrążeń później miałyśmy "Dzień świstaka".

embed

I tyle ze zwycięstwa w wyścigu. Lewis prowadzenia już nie oddał i pierwszy minął linię mety.

Na teorie spiskowe nie trzeba było długo czekać - od razu pojawiły się głosy, że to oddanie pozycji było kolejnym z "odpowiednich środków dyscyplinarnych". Mercedes oczywiście zaprzecza, a nam też wydaje się to mało prawdopodobne, choć nie takie rzeczy już F1 widziała.

Za plecami Mercedesa do mety dojechał Felipe Bejbi witany radośnie przez włoską publiczność.

Tragiczny weekend zaliczyło z kolei w domu Ferrari - Kimi zajął zaledwie 9. miejsce, a Fernando nie ukończył wyścigu przez awarię.

Dziennikarze mieli później jedno pytanie: "Czy jest jakaś szansa na zwycięstwo w wyścigu Ferrari?".

FAFA internet

A my po wyścigu wyjątkowo bacznie przyglądałyśmy się kierowcom Mercedesa przed wejściem na podium, kiedy to Lewis i Nico udawali, że się po prostu nie znają, po czym Nico rozpoczął pogawędkę z Bejbim... po włosku.

Na podium Rosberg został ponownie wygwizdany przez publiczność, co skwitował zwracając się do widzów po włosku i dziękując im za wspaniałą atmosferę.

embed

(Nasze źródła spod podium donoszą, że gwizdy zostały w telewizji uwypuklone, bo gwizdali głównie kibice Lewisa, a reszta po prostu się bawiła).

Z kolei Lewis na pytanie, czy są znów z Nico przyjaciółmi odpowiedział najpierw "Huh??", po czym objął Rosberga w najbardziej teatralny z możliwych sposobów, stwierdzając, że "Oczywiście, jesteśmy partnerami".

cool story brocool story bro diylol.com

Najważniejsza wiadomość dnia padła jednak z ust Luki di Montezemolo: Kimi będzie miał syna.

Więcej o: