Zbyszek Bartman mówi, że powrót na przyjęcie to dla niego krok w tył, ale...

Jeszcze trochę o najbardziej sensacyjnym transferze sezonu w Pluslidze.

Wiele można powiedzieć na temat Zbyszka Bartmana, ale na pewno jedną z tych rzeczy jest to, że potrafi bardzo ładnie i elokwentnie opowiedzieć o swoich decyzjach i posunięciach. Siatkarz o powodach podpisania umowy z Jastrzębskim Węglem opowiadał we wczorajszym wydaniu magazynu Polska 2014, trochę obszerniej i mniej oficjalnie wypowiedział się również przed kamerami SiatkarkiejLigi.TV dla również obecnego w studiu Kamila Składowskiego.

Na-nowo-przyjmujący wyznał wprost, że decyzja o powrocie na starą pozycję to trochę dwa stracone lata i krok w tył, ale jak stwierdził, czasami trzeba zrobić krok w tył by móc zrobić dwa kroki w przód. Bartman po raz kolejny podkreśla swoją wdzięczność dla klubu z Jastrzębia, który umożliwia mu ponowną adaptację na zmienionej pozycji, ale zaznacza, że wie ile pracy będzie go to kosztować i, że na żadne specjalne traktowanie nie liczy.

Wspólnie z przeprowadzającym wywiad dziennikarzem dochodzą do wniosku, że teraz nie będzie można już mówić, że Zibi to taki obieżyświat, co w żadnym klubie nie wytrzyma (albo z nim nie wytrzymają) dłużej niż rok.

Również z Rzeszowa mam bardzo miłe wspomnienia i myślę, że Rzeszów też najgorzej mnie nie wspomina, wiec opinia taka, że ja palę za sobą mosty albo odchodzę skądś ponieważ nie mogę wytrzymać albo ze mną nie idzie wytrzymać jest błędna - ocenia Zibi.

Halo, Rzeszowianki? :)

Ej dobra, mówcie co chcecie, ale my trochę za Zibim w Pluslidze tęskniłyśmy.

 
Więcej o: