Mistrz wspiera mistrza, czyli o GP Niemiec słów kilka

Nie wszystkim obecność Lukasa Podolskiego w padoku przyniosła szczęście.

Na pewno przyniosła Nico Rosbergowi, który podczas mundialu ochoczo manifestował się z kibicowaniem kadrze piłkarskiej, a nawet przygotował na domowy wyścig specjalny kask oddający hołd ich osiągnięciu. Na początku miał być puchar:

embed

Ale FIA się ostatecznie nie zgodziła i zostały gwiazdki.

embed

Nico nie lubi kiedy dotyka się jego kask.

embed

Tymczasem Lukas Podolski, który po mundialu poczuł się ćwierć-Brazylijczykiem, poszedł popstrykać fotki również z Felipe Massą i Rubensem Barichello.

embed

Ale Massie akurat szczęścia to nie przyniosło. Kierowca Williamsa zakończył wyścig już na pierwszym okrążeniu w bardzo groźnie wyglądających okolicznościach.

REUTERS/KAI PFAFFENBACH REUTERS/KAI PFAFFENBACH

Groźniej wyglądał chyba tylko płonący bolid Daniła Kwiata z Toro Rosso:

embed

Na szczęście żadnemu z nich nic się nie stało, a incydenty z ich udziałem zostały przyćmione pasjonującą walką na torze. Swoje show zrobił Lewis Hamilton, który po wymianie skrzyni biegów startował z 20. pozycji i uskuteczniał szalony pościg zakończony na najniżsyzm stopniu podium. Niestety po drodze ofiarą tegoż padło skrzydło Kimiego Raikkonena, obite dwa kółka później również przez Sebastiana Vettela. Koledzy z toru nie mieli litości dla Fina, który przecież dopiero co poobijał się solidnie w kraksie w Silverstone. Która, jak się okazało, nie zrobiła na nim większego wrażenia.

embed
embed
embed
embed

Wrażenia na koleżance z zespołu, no, przynajmniej nie tak wielkiego jak spodziewali się niektórzy fani, nie zrobiło drugie miejsce Bottasa, którego do końca musiał pilnować przez szarżującym Hamiltonem. Susie Wolf przewiduje jednak, że podium zostanie docenione przez Roba Smedley'a.

embed

Za plecami czołowej trójki działo się równie wiele, jak nie więcej. Taki na przykład Sebastian Vettel wreszcie dojechał do mety przed swoim kolegą z zespołu, ale nawet to nie było w stanie zmącić dobrego nastroju Daniela Ricciardo.

embed

A w jakich nastrojach Wy oglądałyście GP Niemiec? Równie szampańskich jak kierowca Red Bulla?

REUTERS/RALPH ORLOWSKI REUTERS/RALPH ORLOWSKI

Więcej o: