Mesut Ozil musi naprawdę kochać Brazylijczyków

Po krzepiącym przesłaniu do narodu po kompromitacji ich zespołu w półfinale z Niemcami, piłkarz ponownie udowadnia, że w ma swoim złotym sercu specjalne miejsce dla Brazylii.

Podczas gdy jego koledzy beztrosko wystawiają swoje blade pośladku ku promieniom słońca, Mesut postanowił wykorzystać swój zasłużony mistrzowski urlop w zupełnie inny sposób. Udzielając się charytatywnie.

I tak, jak każdą działalność w szczytnym celu pochwalamy po stokroć z reguły, tak ta wyjątkowo chwyta nas za serce. Cała akcja zaczęła się w prawdzie już dużo wcześniej, bo w marcu, kiedy Mesuciatko ogłosiło, że po zakończeniu mistrzostw świata w Brazylii sfinansuje operacje jedenastu lokalnych dzieciaków. Wszystko zresztą można zobaczyć na tym video, w którym występuje i zachęca innych do pomocy małym mieszkańcom Brazylii.

 

W minioną środę piłkarz okazał się chłopakiem o jeszcze większym sercu niż myślałyśmy i w ramach tego, że ów Mundial okazał się dla niego szczęśliwy i zwycięski, postanowił kontynuować całą akcję i poszerzyć jej zasiąg - ofiarować 300 tysiący euro ze swojej pieniężnej nagrody za Puchar Świata. Tą informacją podzielił się z fanami na twitterze:

Drodzy fani, przed rozpoczęciem #WorldCup sfinansowałem operacje jedenastu chorych dzieci, ale odkąd zwycięstwo w #WorldCup nie jest  tylko zasługą jedenastu piłkarzy, ale całej drużyny, teraz  rozszerzę tą liczbę do 23 . Jest to moje osobiste "dziękuję" za gościnność ludzi w Brazylii.

A my tylko w podziwie kiwamy głową, bo wciąż jesteśmy pod wrażeniem dobroci serducha naszego Mesuciątka, które chyba jeszcze nigdy nie było tak urocze. Gest doceniamy, gest chwalimy i gestem się niesamowicie wzruszamy. Wszyscy jego koledzy z ozłoconej drużyny powinni wziąć przykład - tak, do Ciebie i twoich bladych pośladków mówię, Mario .

Więcej o: