Mundialowe Ciacho dnia: dzień 18

Co tu dużo mówić, w redakcji ewidentnie lecimy na bramkarzy.

Lilla My

Już wczoraj rano postanowiłam sobie, że żeby się waliło i paliło, dziś na ciacho dnia wybiorę na 100% Matsa . Już chyba wszystkie inne ciachoredaktorki go wybierały, najwyższa pora i na mnie. I co? I siedzi na ławce!

A potem nastąpił mecz i cały świat stanął na głowie. Tak mi żal tej Algierii, że aż szkoda gadać. Tym bardziej, że Niemcy nigdy jakoś nie sprawiali, żeby moje serce biło szybciej, a nogi zamieniały w galaretę. Mats to Mats - wyjątek potwierdzający regułę.

Już chciałam zatem wybrać dzielnego algierskiego bramkarza Adiego Mbolhiego , bo i cuda w bramce wyczyniał i zarost ma ciekawy i na równego gościa wygląda.

Adi MbolhiAdi Mbolhi Fot.

...gdy naszła mnie refleksja, że chyba mam coś z tymi bramkarzami, bo co drugi dzień jakiegoś wybieram.

I tak mój wzrok zawędrował za linię boczną. Joachim Loew , dziewczęta. Im gorszy wynik i im bardziej pochmurne oblicze, tym piękniejszy.

Joachim Loew w Gdańsku w 2011 r.Joachim Loew w Gdańsku w 2011 r. Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Ta reguła ma chyba jednak dwa wyjątki.

embed

***

Marina

Cóż, wygląda na to, że to jakiś mundialowy trend na nominowania bramkarza. Bo choć normalnie reprezentacja Niemiec mogłaby się dla mnie ograniczać do Matsa Hummelsa i...Matsa Hummelsa, to wczoraj przez bite dziewięćdziesiąt minut nic tylko wzdychałam w podziwie do Neuera . Jak on bronił, jak latał w bramce, jak rozgrywał piłkę i przede wszystkim - jak on ratował swoich kolegów. Nominacja jest moim obowiązkiem.

embed

***

Ruby blue

Manuel Neuer podoba się kilku moim koleżankom, czego ja nigdy zrozumieć nie mogłam. Ale cóż, najwyraźniej lecę na 21 z 59 kontaktów z piłką bramkarza poza polem bramkowym, bo wczoraj trochę zaczęłam rozumieć. Jak tam biegał, robił te wślizgi, wybijał, kiwał, a na koniec nawet się jakoś wyjątkowo nie cieszył, w końcu przyszedł tu tylko zrobić swoją robotę...

embed

I pójść domu. Tak, teraz to widzę, coś ten Manuel jednak w sobie ma.

embed

Ale muszę się też zgodzić z Lillą, że jednak szkoda tych Algierczyków, bo walczyli dzielnie i z bramkarzem zdecydowanie poszłabym na piwo i burgera.

Joachim Loew w Gdańsku w 2011 r.

Więcej o: